Patrzysz na posty wyszukane dla frazy: dzwiek dzwonka rowerowego
·
co do dostępności obiektów to się zgadzam. Ale nie komentuj jakości ścieżek rowerowych w sensie przydatności do jady na rolkach bo po ścieżkach rowerowych na rolkach jeździć NIE WOLNO
IMO rolki, po drobnych przeróbkach :) są rowerem... :))))) (co wcale nie znaczy że zwariowałem) Poddam jedną taką myśl... Otworzyć umysły...
Na drodze obowiązuje KD. No to zaglądamy do KD i co mamy:
http://www.tlang.netglob.com.pl/0515n.htm
"Art. 2.47) "rower" - pojazd jednośladowy lub wielośladowy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem;"
a wcześniej
"Art. 2.31) "pojazd" - środek transportu przeznaczony do poruszania się po drodze oraz maszynę lub urządzenie do tego przystosowane;"
przystosowane, czyli spełniające warunki techniczne.
No to patrzymy dalej:
http://www.tlang.netglob.com.pl/0262.htm
"§ 53. 1. Rower powinien być wyposażony: 1) z przodu - w jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej; 2) z tyłu - w jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz jedno światło pozycyjne barwy czerwonej, które może być migające; 3) co najmniej w jeden skutecznie działający hamulec; 4) w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku."
Interpretację tego co wyżej zostawiam Wam
PS. Dyskutować nie bedę, bo niedługo wypływam i nie będę miał dostępu do netu przez 2 tygodnie.
|
| Sobieskiego/Dolna etc... Przeciez | tam sie nie da normalnie przejsc ani przejechac! a to prawda.
Tylko kwiatki sa OK :-)
Tutaj ZDECYDOWANIE przydaloby sie usunac handlarzy. Jakby nie dosyc, ze jest przystanek autobusowy i zwykle WIELE osób, które nie zwracaja uwagi na to, ze jest tam sciezka rowerowa i nie reaguja na dzwiek dzwonka to handlarze zajmuja jeszcze polowe szerokosci chodnika, a niektórzy ustawiaja stragany tak, ze jezeli ktos chce obejrzec co tam maja to MUSI przejsc albo wrecz stac na sciezce rowerowej.
|
Nie jeżdżę rowerem, ale jedyne co znalazłam to dzwonek a gdzieś jeszcze zaplątała się fraza o "nieprzeraźliwym dźwięku". Jakoś nie sądzę, żeby gość w aucie za zamkniętymi szybami, z włączonym radiem wśród szumu innych aut i swojego, wysłyszał "sygnał dźwiękowy" rowerzysty, który moze mu co najwyżej (obrazowo) "wściekle nadzwonić".
Więc zanim zaczniesz coś domniemywać to przeczytaj sobie PoRD. Dla ułatwienia dodam ci że tam jedyne ograniczenie syganłu to jest nieprzeraźliwy dźwięk. Kurcze - inne samochody kierowcy słyszą a rowerowych akurat wybiórczo - według Ciebie - nie. Zdrówo
|
Więc zanim zaczniesz coś domniemywać to przeczytaj sobie PoRD.
Przejrzałam, ale nie znalazłam. Szukałam po łebkach, więc może tam coś jest - nie mam teraz czasu czytać całości. Dla ułatwienia dodam ci że tam jedyne ograniczenie syganłu to jest nieprzeraźliwy dźwięk.
No dobrze, ale maszyneria wydająca dźwięk o głośności zbliżonej do klaksonu auta jest sporo większa od dzwonka a i z bezpieczeństwem może być koślawo (przydzwonić w coś takiego głową - dziękuję!)... Kurcze - inne samochody kierowcy słyszą a rowerowych akurat wybiórczo - według Ciebie - nie.
Nie wybiórczo - po prostu nie są tak głośne jak samochodowe. L.
|
| Więc zanim zaczniesz coś domniemywać to przeczytaj sobie PoRD. Dla | ułatwienia dodam ci że tam jedyne ograniczenie syganłu to jest | nieprzeraźliwy dźwięk.
Ja sobie chciałem zainstalować w rowerze coś co by przypominało klakson z TIRa, ale właśnie mam wrażenie, że to nie byłoby do okreslenia jako 'nieprzeraźliwy'. A dlaczego z TIRa? Bo z doświadczenia wiem, że kierowcy na dzwonek nie zwracają uwagi, a jak słyszą cos TIRo-podobne to najpierw uciekają a potem patrzą przed czym ;)
Owszem, tu sa sygnaly dla rowerow generujace 120 decybeli. Jak znajde taki to ci przysle w prezencie :) A.L.
|
| A rowerzystów na chodnikach to należy kierować na najbliższy słup! | Tak zacznę robić! Jadący uważnie (i z sensowną prędkością a nie 30km/h) po chodniku rowerzys ta jest wstanie błyskawicznie dostosować prędkość do otaczających go pieszych , natomiast nie widziałem jeszcze pieszego który miałby taki refleks i przyspieszenie aby idąc ścieżką nie przeszkadzał rowerzystom. Z moich obserwacji wynika że różnica jest taka: typowy rowerzysta jadący po chodni ku zwraca baczną uwagę na pieszych i ustępuje im pierszeństwa, natomiast typo wy pieszy na drodze rowerowej nie przejawia nawet zainteresowania tym co się wokół niego dzieje dopóki nie usłyszy dźwięku dzwonka czy pisku hamulców albo nie zorientuje się że jest mijany `na włos', ale nawet wtedy czasem wymusza na rowerzyście pierszeństwo. Oczywiście zdarzają się rowerzyści- oszołomy jak i świadomi piesi, którzy przez ścieżkę tylko przechodzą a mim o to oglądają się na boki.
Zgadzam się, ale to wcale nie zwalnia od przestrzegania prawa! Umówmy się więc tak: - jak ja spotkam Ciebie (rowerzystę) na chodniku, to skieruję na słup, - jak Ty mnie (pieszego) na ścieżce rowerowej, to miniesz "na włos" z dzwonk iem.
P.S. Obawiam się, że marne masz szanse w tym współzawodnictwie...
Serdecznie pozdrawiam
|
W sobotę jeden z tych gnojków, co maja pedały zamiast mózgu, o mały włos nie zabił mi dziecka!!! Poszliśmy na spacer na Nowe Miasto na górkę obok kościoła Marii Panny. Jest tam taka brukowana alejka schodzaca ze skarpy wiślanej na dół. Ta alejka, wbrew temu co się wydaje bezmózgom z pedałami, nie jest ścieżka rowerowa!! Niestety, pedały grasuja tam w dużych ilościach,
To ja z innej strony: Agrykola, zjazd w dol, dwie sciezki rowerowe (w dol i w gore) - juz nie raz musialem wlasnie na sciezce wykonywac 'akrobacje' cyrkowe zeby nie zabic pieszego ktory na nia nagle wszedl. I co ? - mam tez wozic lage ? Tak de facto to w parku Agrykola zaden pieszy sciezka sie nie przejmuje i raz 'kladlem' tam rower, bo rodzinka szla tyraliera, a coreczki na dzwiekdzwonka wykonaly 'manewr krzyzowy' wyskakujac mi prosto pod kola Co nie znaczy ze popieram szalencza i nieostrozna jazde po zjezdzie przy Nowym Miescie
Pozdrowienia
|
Podoba mi się teoria Ten veroniq - nie ma nic niemożliwego w tym życiu.
A co sądzicie o takiej: koń jest czuły na pewien rodzaj dzwieku, np. szum transformatora lini energetycznej, dzwiek kraczących wron, szum samochodów, dzwięki dzwonków rowerowych, i właśnie wtedy wariuje. Miałem konia, w pełni opanowany jak Gagi, który pod wpływem dzwieku włączonej szlifierki kątowej /uruchamianej tylko w zamknietym pomieszczeniu/ wariował i zmieniał się nie do poznania. Podobnie reagował, gdy usłyszal sygnał trąbki jaką używają kibice sportowi.
Co do tomografu to może byc ludzki. Tylko obraz niech przeanalizuje Konski Autorytet. Na uczelniach weterynaryjnych znajdziecie, specjalistow, kto wie może i tomograf.
|
Jedynie w przypadku, gdy samochód skręca w drogę wzdłuż której jedzie rowerzysta po drodze dla rowerów, zgodnie z nowelizacją PORD z 6 września 2001 kierujący samochodem jest zobowiązany do ustąpienia pierwszeństwa rowerzyście.
Marku, miej litość, czytaj ze zrozumieniem! Bo wychodzi prawdziwe radio Erewań. Wspomniana nowelizacja akurat USUNĘŁA ust. 2 do Art. 27, mówiący wyraźnie o pierwszeństwie rowerzysty jadącego drogą dla rowerów przed skręcającym w drogę poprzeczną i przecinającym jego tor jazdy pojeździe (analogicznie, jak jest w Art. 26 ust. 2 dotyczącym pieszych i analogicznie do zapisów Konwencji wiedeńskiej. Dzięki temu w/g krajowych przepisów nawet rowerzysta wjeżdżający na przejazd rowerowy na zielonym świetle niekoniecznie musi mieć pierwszeństwo przed autami (które też mają zielone i skręcają w drogę poprzeczną). Co do nadrzędności Konwencji nad prawem krajowym, to nie zawsze może ona wyjść rowerzystom na plus. Np. w Konwencji jest generalnie zakaz używania światła migającego (polskie prawo dopuszcza takie w przypadku lampek tylnych - co na naszych drogach znacznie poprawia bezpieczeństwo) oraz nakaz posiadania dzwonka (polskie prawo dopuszcza np. gumowe tygryski, jeśli wydają nieprzeraźliwy dźwięk ) pozdr
|
Dziwny jest kawałek tytułowy- tak jakby "prześpiewany", za dużo wokalu jak na tej długości utwór. Wolałbyś, żeby miał budowe jak utwory Pink Floyd tj.: Ludzie gadający na początku. Ćwierkanie ptaków. Ludzie rozmawiający na imprezie. Dźwięk kasy. Przejeżdżający samochód. Riff gitarowy. Cztery minuty ciszy. Syntezatory. Krzyki. Nauczyciel mówiący dzieciom, żeby jadły mięso. Śpiewanie. Odgłosy zwierząt. Jeszcze parę minut ciszy. Helikopter. Drugi wers. Solo gitarowe. Dzwonek rowerowy. Ściszenie. Ludzie rozmawiający na końcu.
|
Bezpieczeństwo jazdy to podstawa, szczególnie w mieście gdzie prawa rowerzystów są rzadko respektowane. AIRZOUND3 pozwoli nam zwrócić na siebie uwagę w przypadku sytuacji podbramkowych.
Nasza trąbka na sprężone powietrze potrafi dudnić ze 115 dB natężeniem dźwięku jak również wydawać 30 dB umiarkowany gwizd, dzięki łatwej regulacji poziomu głośności. Polska norma wyznacza dopuszczalny poziom ciśnienia akustycznego ostrzegawczego sygnału dźwiękowego dla roweru na poziomie 75 dB przecietny dzwonek do roweru generuje jakies 78 dB hałas w godzinach szczytu na alejach 3 wieszczów = do 90 dB http://www.airzound.pl/download/media/bikeBoard.pdf[-] § 51. 1. Rower powinien być wyposażony: 1) z przodu - w jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej, 2) z tyłu - w jedno światło pozycyjne barwy czerwonej oraz w jednej światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt, 3) co najmniej w jeden skutecznie działający hamulec, 4) w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku. http://www.lex.pl/serwis/du/1996/0772.htm co prawda nie jest to taka wpytnosc jak to: http://pl.youtube.com/watch?v=v2LaOrjiw7Aale przynajmniej nie trza 5 kg butli i akumulatora wozić na bagażniku  dnia 05 Lip 08, 17:41, w całości zmieniany 5 razy
|
Nie wiem jak można słuchać tylko muzyki. W końcu na świecie jest tyle przepięknych dźwięków jeszcze.. np. te które próbuje nam pan S. Wilson niejako na siłę wcisnąć w uszy czyli taki np. stukot pociągu albo dzwony bijące w wieży kościelnej czy też zwykły dzwonek rowerowy albo ptaki ćwierkające.
Dajcie tu jakieś alternatywne linki do muzyki tego zespołu, bo się obrażę i pójdę spać.
|
W pełni się zgadzam z treścią listu, jako biegacz, rowerzysta i kierowca. Kiedy wracam rowerem z pracy często mi się zdarza dojeżdżać do przystanku razem z przewozem pracowniczym (w tym miejscu chodnik i ścieżka rowerowa biegną obok siebie, różnią się kolorami). Często zdarza się, że piesi idą ścieżką - wtedy z daleka jeszcze dzwonię. Parę lat temu były jeszcze problemy - ścieżka była świeżo ułożona, ludzie nieprzyzwyczajeni, patrzyli jakby chcieli powiedzieć "czego ten głupek chce?". Teraz już raczej nie ma problemów. Na ogół trzymają się części dla pieszych, jeśli nie, to na dźwięk dzwonka szybko reagują. I tu tkwi chyba problem, zwłaszcza, gdy chodzi o porównania z zachodem. Ścieżki rowerowe w Polsce to dość świeża historia - musimy się do nich przyzwyczaić. Podejrzewam, że gdy na zachodzie pojawiały się pierwsze ścieżki mieli te same problemy. No może nie u Niemców - u nich "ordnung ist ordnung"
|
Po co nakładać kolejne obowiązki na rowerzystów (jazda w kamizelce odblaskowej) skoro i tak policja nie egzekwuje już istniejących nakazów w zakresie obowiązkowego wyposażenia roweru? Dla przypomnienia: jedno światło barwy białej lub żółtej selektywnej, jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz jedno światło pozycyjne barwy czerwonej, które może być migające, conajmniej jeden sprawnie działający hamulec, dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku.
|
oczywiscie dostosowanie się do obowiazujacych ograniczeń na drodze jest jasne ale chodzi o prędkość na scieżce rowerowej. Taka "szybka" ścieżka jest np przy Zamku Książąt Pomorskich. Czasami tędy jadę i "przecinam" między innymi chodnik. Chyba dzwięk dzwonka nie zdążyłby dolecieć do pieszych
|
pawelmoto2, jakoś mnie nie dorwali, a jeżdżę często po czym się da (rowerem). Po ulicach też śmigam ale nie wlokę się tylko zapier*alam, wiec auta wyprzedzające mnie po drodze doganiam na światłach.
Co do masy krytycznej, bo tak nazywa się akcja rowerowa organizowana w ostatni piątek miesiąca w kilku miastach - również we Wrocławiu, to jeżdżę jak mam czas i nie zapomnę. Nie wiem jak w innych miastach, ale we Wrocławiu nie mamy obstawy - po prostu zbieramy się o 18tej (na pl.Bema jakby kogoś interesowało) i przejeżdżamy przez miasto, kończąc na Rynku pod pręgierzem. Główne hasło akcji to: "nie tamujemy ruchu - to my jesteśmy ruchem" - ma ono uświadomić kierowcom puszek, że po mieście szybciej jeździ się rowerem niż samochodem. Akcja jest pokojowa, nikt nikomu nie urywa lusterek, a jedynym hałasem jest dźwięk dzwonków. Akcja jest skierowana przeciwko puszkom, wiec jako motocykliści stoimy po tej samej stronie barykady.
A co do częstości organizowania to raz w miesiącu w piątek wieczorem to nie jest tragedia.
clash, jak jedziesz moto to w czym Ci rowerzysta przeszkadza
Pawka, możesz mi wierzyć na słowo, że puszkarze tak samo nienawidzą rowerzystów jak i motocyklistów - im wszystko przeszkadza - autobusy, ciężarówki, tramwaje...
|
Witam
Słuchałem dzisiaj Zoolook i odkryłem coś w Ethnicolor II, i przypomniał mi się wątek, który ktoś założył na poprzedniej wersji tego forum. Ten ktoś chciał by w jego wątku pisać o odkryciach słabo słyszalnych efektów na płytach Jarre'a i sam napisał o rowerowych dzwonkach w Souvenir de Chine. W związku ze swoim odkryciem pomyślałem o przywróceniu tego wątku. To co ja odkryłem w Ethnicolor II, to powtarzający się raz za razem przez cały utwór cichutki dźwięk, który mi przypomina nakręcanie zegarka.
|
Milecki Do taki spraw mam podobne podejście Ostatnimi czasy nawet byłem na polowaniu na ową zjawę szedłem tam z dobrym humorem a wracałem z jeszcze lepszym była nas chyba 15 osób i było kilka przypadków wierzących w ową zjawę, jaka frajda była jak na dzwonek ustawiłem sobie dźwięk dzwonka rowerowego. panika i chaos
|
Rajd BR odbył się planowo. Dziękuję wszystkim uczestnikom za przybycie i dzielne przemierzanie kolejnych kilometrów. W wyjątkowych okolicznościach przyrody, oczywiście Tym bardziej cieszy fakt, że i pogoda nas oszczędziła i poza dwoma, czy trzema krótkimi, drobnymi mżawkami większych opadów nie było.
Z resztą liczę, że jakaś dobra dusza napisze, ku pamięci, relację z tego rajdu...
Ja tylko podam, również ku szczególnej pamięci pytania i prawidłowe odpowiedzi z konkursu wiedzy o BR, który odbył się w Rewie, a który wygrała Agata K. - gratuluje.
Pytania 1. Czy dzwonek jest obowiązkowym wyposażeniem roweru? 2. Ilu jednocześnie rowerzystów może jechać jezdnią obok siebie? 3. Jakiego koloru światło przednie musi posiadać rower (podaj wszystkie możliwości) i jak często to światło może migać? 4. Podczas jazdy rowerem, co najmniej ile rąk musi się znajdować na kierownicy, a nóg na pedałach? 5. Na jakiej wysokości powinny być umieszczone światła w rowerze, podać od cm – do cm.
Odpowiedzi 1. Rower powinien być wyposażony: - w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku 2. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się: jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu 3. Rower powinien być wyposażony: - z przodu - w jedno światło barwy białej lub żółtej selektywnej; 4. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się: jazdy bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na pedałach lub podnóżkach 5. Światła [...] powinny odpowiadać następującym warunkom: powinny być umieszczone nie wyżej niż 900 mm i nie niżej, niż 350 mm od powierzchni jezdni;
|
Kodeks mamy nie tyle niedoskonały co będacy tajemnicą (chyba). Rowerzyści nie mają zejść z roweru jak przekraczają jezdnę po pasach, tylko wogóle nie powinni mieć okazji schodzić bowiem po chodnikach nie wolno jeździć rowerami! Wyjątkiem są dzieci pod opieką. Tak się składa, że jeżdżę rowerem i autem. Różnica co do użytkowników tych pojazdów największa jest w znajomości przepisów. Przewaznie zerowa jest znajomość przepisów ruchu drogowego przez rowerzystów. Co by nie mówić kierowcy to prawko musieli zdać i jakąś tam w skrajnych wypadkach szczątkową znajomością przepisó sięwykazać. Standardowe obrazki: jazda rowerzystów chodnikiem - Ba! Dzwonią jak na alarm kiedy nie mają jak przejechać bo wredni piesi łażą po chodniku; wykonywanie prawoskrętu z totalną ignorancją innych użytkowników drogi - jadący pojazd musi ominąć rowerzystę wyjeżdżającego z drogi podporządkowanej; jazda bez oświetlenia po zmroku - niektórym wydaje się że po chodniku można jeździć po zmroku bez świateł (koszmar!); kompletne olewanie dróg dla rowerów (oznakowanych) - abstrahując ich stan i przydatność wykorzystanie np w parku jest chyba zerowe. Zniesienie kart rowerowych dla pełnoletnich było wyrokiem śmierci na rowerzystów w odroczeniu. Co do oświetlenia - kupiłem sobie pół roku temu światełko na baterię do roweru. Tylne. Czerwone: migające lub nie. Zapłaciłem - tu uwaga (werble) - całe 3 zł (słownie: trzy). Baterie były droższe. Konkluzja: 1. Jak ktoś będzie rowerem jechał po chodniku i napotka wrednego pieszego, który nie ucieka w krzaki lub do rowu na dźwięk dzwonka to ja! 2. Jak ktoś będzie rowerem jechał po zmroku bez światła i ktoś na niego zatrabi - to zgadnijcie kto to będzie? A! I niech zejdzie i prowadzi rower po chodniku bo za moment przyjedzie pokojowo usposobiony patrol.
|
Marku, miej litość, czytaj ze zrozumieniem! Bo wychodzi prawdziwe radio Erewań. Wspomniana nowelizacja akurat USUNĘŁA ust. 2 do Art. 27, mówiący wyraźnie o pierwszeństwie rowerzysty jadącego drogą dla rowerów przed skręcającym w drogę poprzeczną i przecinającym jego tor jazdy pojeździe (analogicznie, jak jest w Art. 26 ust. 2 dotyczącym pieszych i analogicznie do zapisów Konwencji wiedeńskiej. Faktycznie źle spojrzałem i wprowadziłem w błąd. Przepraszam. Dzięki za czujność. Wytłumaczeniem niech będzie, że pisałem na szybko, bo nie mam czasu się w konwencję i PORD zagłębiać. Dzięki temu w/g krajowych przepisów nawet rowerzysta wjeżdżający na przejazd rowerowy na zielonym świetle niekoniecznie musi mieć pierwszeństwo przed autami (które też mają zielone i skręcają w drogę poprzeczną). A to skąd? Po pierwsze zielone powinno oznaczać bezkolizyjną drogę dla samochodów, więc jak może być zarówno zielone dla samochodu i dla pieszych/ rowerzystów? Wyjątkiem jest oczywiście zielona strzałka, ale ta zdaje się zmusza kierowców do ustąpienia pierwszeństwa? Co do nadrzędności Konwencji nad prawem krajowym, to nie zawsze może ona wyjść rowerzystom na plus. Np. w Konwencji jest generalnie zakaz używania światła migającego (polskie prawo dopuszcza takie w przypadku lampek tylnych - co na naszych drogach znacznie poprawia bezpieczeństwo) oraz nakaz posiadania dzwonka (polskie prawo dopuszcza np. gumowe tygryski, jeśli wydają nieprzeraźliwy dźwięk ) Z konwencjami jest tak, że prawo lokalne może złagodzić przepisy konwencji, gdzie to praktyczne i wtedy obowiązują przepisy lokalne. Przepisy lokalne mogą również zaostrzyć pewne przepisy, jeśli są ku temu przesłanki. Ale przepisy lokalne nie mogą być sprzeczne z przepisami konwencji. Tu pewnie całą pracę naukową można by o tym napisać. Pewne środowiska, z tego co czytałem gdzieś, walczą o zmianę PORD w taki sposób, by pokrywał się on z Konwencją Wiedeńską, ale jakoś parlamentarzyści się tym nie interesują
|
1. Czy zabiła się w nocy? 2. Czy przedtem płakała? 3. Czy zabiła się tym nożem, który trzymała w ręce? 4. Czy ważne jest w jakim kierunku odeszła? 5. Czy miał z tym coś wspólnego mężczyzna? 6. Czy tym dźwiękiem, który słyszała była muzyka? 1. TAK 2. TAK 3. NIE trzymała żadnego noża. 4. TAK 5. NIE 6. NIE (radzę na razie odpuścić sobie dźwięk, za mało wiecie ;P) 1. Czy w ręce trzymała a) pistolet/rewolwer/karabin/inną broń palną? b) scyzoryk c) inne (ghrrr...) 2. Czy dziewczyna była chora psychicznie? 3. Czy w zagadce występują elementy fantastyczne? 4. Ciało znaleziono rano? 5. Czy ważne jest, KTO znalazł ciało? 6. Czy to dziewczyna rozmazała makijaż? 7. Czy słyszała: a) trzaśnięcie/zamykanie drzwi b) głos (krzyczący, mówiący, itp.) c) odgłosy natury (wiatr, szum morza, plusk wody) d) odgłosy ulicy (samochody, dzwonki rowerów, klaksony wszelkiej maści, itp.) e) ciszę XD f) odgłosy... zwierząt? (szczek, miauk, ćwir, chrobot wiewiórczy bądź chomiczy, plusk wody w akwarium z neonkiem, itp.) g) inne 1c. TAK 2. NIE 3. NIE 4. TAK 5. TAK! 6. TAK, a raczej jej łzy. 7g. TAK 1) Czy za drzwiami byli ludzie? 2) Jeśli tak, to: a) 1 osoba b) 2 osoby c) 2-5 osób d) 5+ osób 3) Czy odgłos za drzwiami został wywołany: a) przez naszą bohaterkę b) przez innego człowieka 4) Czy może to wszystko jej się przyśniło? 5) Czy dziewczyna lunatykowała? 6) Czy rozmazany makijaż na jej twarzy został spowodowany: a) jej płaczem b) przez inną osobę 7) Jak mniemam (jakie fajne słowo!), metalowym przedmiotem była żyletka, nieprawdaż? 1. TAK! 2a. TAK! 3b. TAK! 4. NIE 5. NIE 6a. TAK 7. NIE Tak mnie nagle olśniło... czy przedmiotem nie był czasem klucz? TAK!
|
Zbliża się okres wiosenny, a wraz z nim na ulice i drogi wyjadą rowerzyści. Aby podróż na dwóch kółkach była bezpieczna trzeba zadbać m.in. o niezbędne wyposażenie roweru. Policjanci wspólnie z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz Instytutem Transportu Samochodowego wystąpili z listem intencyjnym do producentów, importerów i dystrybutorów rowerów o oferowanie do sprzedaży pojazdów spełniających kryteria bezpieczeństwa i widoczności. „Każdego roku w Polsce dochodzi do około 6 tys. wypadków drogowych z udziałem rowerzystów, w których ponad 500 z nich ginie, a około 5 tys. zostaje rannych. Wielu zdarzeniom można byłoby zapobiec, gdyby rower był sprawny technicznie i właściwie wyposażony”. Tak rozpoczyna się list intencyjny do producentów, importerów i dystrybutorów rowerów, który ma uświadomić, w jak dużym stopniu te osoby mogą przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. Wiele osób przed rozpoczęciem tzw. "sezonu" kupuje rowery. Niestety w wielu przypadkach pojazdy te oferowane są do sprzedaży bez jakichkolwiek świateł lub elementów odblaskowych. O obowiązujących w tym zakresie przepisach prawnych musi pamiętać nabywca roweru. Brak obowiązkowego wyposażenia, oprócz złamania prawa, bardzo negatywnie wpływa na bezpieczeństwo rowerzystów uczestniczących w ruchu. Obowiązkowe wyposażenie roweru, o którym mówi Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dn. 31.12.2002 r. w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia (Dz. U. nr 32, poz. 262 z późn. zm): - światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej z przodu, - z tyłu - jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz jedno światło pozycyjne barwy czerwonej, które może być migające, - co najmniej jeden skutecznie działający hamulec (nożny lub ręczny), - dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku. Abyś był lepiej widoczny na drodze, oprócz obowiązkowego oświetlenia roweru, dodatkowo stosuj naklejki odblaskowe. Pamiętaj: WIDOCZNY ZNACZY BEZPIECZNY! źródło: http://kpppiaseczno.policja.waw.pl
|
ja od 4 lat mam dzwonek kupiony za 4pln, dźwięk to jedno brzdęknięcie, czasem się przestawi sprężyna, ale to żaden problem. Myślę, że kupisz w każdym dobrym sklepie rowerowym.
(na miasto polecam szosówkę i jazdę ulicą
|
ta w 2350 tez byl dzwonek rowerowy wazne zeby wydawalo dzwiek, palicjantow juz nie obchodzi to co to jest
|
oh tak. Ta załoga sieje u nas postrach na wszystkich ścieżkach rowerowych ( z jakiś 1-2 km sie znajdzie). Kiedy tylko usłyszysz dźwięk ich dzwonka lepiej spierdalaj !
|
Pedałując z dzwonkiem
Wakacje Polaka mogą być zgubne nie tylko w autobusie. Marian Harhaj ma 75 lat i jest emerytem. Dorabia sobie jako cieć i uprawia sport. Jeździ na rowerze, chociaż mieszka w kraju, w którym prawo drogowe dotyczące rowerów nie dość, że samo sobie zaprzecza, to na dodatek jest sprzeczne z ratyfikowaną przez Polskę konwencją wiedeńską o ruchu drogowym. Jak by tego było mało, Harhaj mieszka w Warszawie, gdzie ścieżek rowerowych jest tyle samo, co mostów, w związku z czym rowerami jeżdżą głównie samobójcy - męczennicy.
W poniedziałek Harhaj jechał swoim rowerkiem przez centrum stolicy. Na ulicy Wilczej zatrzymali go strażnicy miejscy. 50 zł za jazdę rowerem po chodniku, art. 26, pkt 3, ust. 1 ustawa prawo o ruchu drogowym - wyrecytowali. Harhaj wyjął portfel, zapłacił i przestawił rower na ulicę. Trzy winkle dalej zatrzymali go gliniarze: -Dziadku, dziadku, co się tu pałętasz, zjeżdżaj na chodnik. Na co Harhaj wydukał: -Ale prawo... - Jakie prawo, dziadku. Znasz ustawę o ruchu drogowym art. 33 pkt la? I Harhaj zjechał na chodnik. Dwie godziny później, wracając z wycieczki, Harhaj znowu spotkał strażników miejskich. - 50 zł. - A art. 33 pkt la... - wydarł się na pół ulicy
Harhaj. - Art. 33 pkt 5 ppkt 1 - odpowiedzieli strażnicy. - Proszę zadzwonić dzwonkiem. Harhar pieprzną! w dzwonek, aż zabębniło w uszach, bo dzwonek faktycznie czasem nawalał i bał się, że wlepią mu mandat za brak dzwonka. -1 jeszcze 50 zł prosimy. Art. 53, pkt 1, ppkt 4. Tego pan może nie znać, to panu powiemy. - Rower powinien być wyposażony w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku. Ponieważ Harhaj zapierał się, jak mógł, strażnicy zabrali się za rowerowe światła.
Harhaj wyjął stówę, rzucił w funkcjonariuszy, zrobił koło i pojechał na ścieżkę rowerową. Przejeżdżając ścieżką przez przejście dla pieszych na zielonym świetle, które w połowie drogi zaczęło mrugać, czekający przed przejściem samochód wyprzedził bokiem inny i pieprznął w rower Harhaja. To wszystko, co Harhaj pamięta z tamtego poniedziałku. Teraz leży w chałupie z pękniętymi żebrami i połamaną nogą, rower nie żyje.
List ten Harhaj napisał do nas wyłącznie w nadziei, że być może przeczyta go jakiś strażnik lub glina, który jeśli następnym razem go zatrzyma, to się od niego od razu odpierdoli.
Iza Kosmala
Tygodnik "NIE", 31/2008 , 31 lipca 2008 r.
|
samochodu ani prawa jazdy. Dziwne, nie?
Doczytałem wcześniej. Przepraszam. A czy dziwne... dla mnie nie, nie mam samochodu, nie mam prawa jazdy, mam za to kartę rowerową (dziwne?) i jakoś nie dostałem ani razu mandatu mimo kilkunastu kontroli policyjnych w ciągu ostatich 5-ciu lat. Mimo, że po warszawskich ulicach przejeżdżam rocznie conajmniej 4 tyś km, miałem tylko dwie poważne kolizje:
1) Samochód szkoleniowy - czyli nauka jazdy - jazda egzaminacyjna wyjeżdżając z Warszawianki w Dolną wyjechał mi wprost pod koła (Jechałem Dolną w dół - prędkość około 35km/h czyli poprawna) Był środek dnia, miałem żółtą koszulkę - nie bylo mowy o tym, że mnie nie zauważył... a jednak.
2) Jechałem ul. Woronicza w kierunku Wołoskiej. Z ul. Samochodowej (??? chyba, w każdym razie tam jest skrzyżowanie, samochodowa jest napewno z lewej, z prawej też jest ulica, tylko nazwy nie pamiętam - w każdym razie podporządkowana). Na owej ulicy czekały na skrzyżowaniu 3 samochody. Jeden chciał jechać w lewo, drugi w prawo, trzeci (stojący między nimi) prosto w Samochodową. Gdy przejechał wyprzedzający mnie lewym pasem samochód, kierowca tego środkowego wyjechał... prosto we mnie.
Po naszym mieście da się jeździć mniej lub bardziej bezpiecznie, ale trzeba myśleć za siebie i za innych uczestników drogi. Osobiście jestem przeciwnikiem CM, bo robi to więcej przykrości tym, którzy naprawdę korzystają z roweru jako środka transportu, niż faktycznie pomaga.
Jeśli chodzi o mnie to ścieżek rowerowych być nie musi, jeżeli mają być jedynie powodem protestów. Osobiście zadowolę się metrowym, gładkim i oznakowanym poboczem. Ja szybciej przez miasto przejadę, kierowcy nie będą mięli zajętego pasa ruchu, autobusy nie będą przygniatać rowerzystów do krawężnika, a piesi będą mięli chodniki dla siebie.
| To tak, jakby policja na rowerach wjeżdżała w pieszych chcąc ich zatrzymać. Raczej rowerzysta wpadł na policjanta. Ale oczywiście mocarze 2 pedałów będą nadal twierdzić że to nagonka na nich. Bo to oni zawsze mają rację (tak zawsze twierdzą).....
Dobra, nie sprzeczam się, ten fakt znam tylko z relacji tych, którzy byli tam na miejscu. Jeżeli rowerzysta wpadł na policjanta to sam jest sobie winien, co doskonale pokazują zdjęcia. Co do całej tej "imprezy" mam jedynie takie zastrzeżenia
1) rowerzyści przegięli i to mocno 2) policja na początku imprezy powinna bardzo zdecydowanie (czyt, areszt i na komisariat) zareagować na nagminne łamanie przepisów (głównie chodzi mi o chodniki i tory) 3) później (z relacji) wszystkim puściły nerwy, a wtedy... jak na każdej zadymie, wióry lecą ze wszystkiego i ze wszystkich.
Od czasu CM dwukrotnie zatrzymała mnie policja do rutynowej kontroli. Nie jestem przekonany, czy ona taka rutynowa miałabyć, czy po prostu chcięli się przyczepić. Za pierwszym razem po prostu zatrzymali mnie celem wylegitymowania i puścili dalej (piątek, 23-24 w nocy, Ursynów) Wczoraj w dzień, na ścieżce rowerowej, celem sprawdzenia stanu technicznego roweru (dzwonek, światła, sprawność hamulców).
W obu przypadkach nikt nie pomyślał o sprawdzeniu czy mój rower nie jest kradziony, co trochę mnie dziwi, bo skoro już ktoś zatrzymuje do kontroli i chce się przyczepić to mógłby choć numer ramy sprawdzić.
Przy drugiej kontroli wyszło (o czym wiedziałem), że mój rower nie posiada dzwonka. Pan policjant zapytał mnie dlaczego jeżdżę rowerem, który nie ma dzwonka. Po kilku minutach rozmowy dał się przekonać, że jeżeli wsiądzie do samochodu, włączy radio i zamknie szyby to nie usłyszy mojego dzwonienia. Poprosił mnie, żebym jednak się w taki zaopatrzył, nawet takie maleństwo, które jest prawie nie słyszalne.
Mój błąd, policjant miał rację, dziś uzupełniłem rower o trąbkę (z regulowaną głośnością, więc spełnia "sygnalizator dźwiękowy o nieprzeraźliwym dźwięku).
Tak więc z policją można spokojnie rozmawiać, ale jak wiele osób tutaj zauważyło nie atakując jej. Wielokrotnie pisałem tu, że nie popieram "rowerzystów" mających w bardzo głębokim poważaniu przepisy ruchu drogowego, pieszych i kierowców. Myślę, że wyłapywani na bieżąco szybko oduczyliby się takiego postępowania.
Zdrówko
Również /Sergio
|
Teraz też pakowałem do plecaka, różne dziwne drobiazgi ...
cd2 Kiedyś przygody przytrafiały się częściej, spokojne dnie w moim życiu należały do rzadkości, może dlatego, że te szczenięce lata, każdą sytuację wywracały tak, jakbyśmy mieli w środku naszych mózgów wbudowane wiatraki wesołości, w każdym razie, ja na pewno go miałem. Janek był poważniejszy trochę i pewnie, dlatego często słyszałem jego ulubione powiedzenie: - Heniek, śmiejesz się jak głupi do sera. - Wtedy rzeczywiście tak się śmiałem, prawie dusiłem się ze spazmów, skręcony w pół, z obolałymi mięśniami brzucha, z nienaturalnie wykręconą gębą i nie pomagały karcące spojrzenia Janka, który nie miał powodów (a właściwie miał je, tylko jeszcze ich nie pojął) do podobnej wesołości. W tamtej chwili jego myśli skupione były na opuchniętej, obolałej nodze, prawdopodobnie złamanej (później wiedzieliśmy to na pewno, że złamana aż w dwóch miejscach), z której jak na złość nie można było zdjąć buta, bo każda próba dotknięcia lub nacisk na nogę, wywoływały wrzask poszkodowanego.
Janek nie był nadętym facetem, ale też nigdy nie darował nikomu, tych swoich "ciepłych" i rozumnych uwag, przywołujących do porządku. Był starszy ode mnie o cały rok, chodziliśmy do tej samej szkoły, ale zaprzyjaźniliśmy się już w piaskownicy, kiedy to nasze matki pragnąc sobie poplotkować, wręczały nam plastikowe kubełki, łopatki, i wrzucały swoje ulubione zwierzątka (dzieci) do wygrodzonego korytka z piaskiem, a potem głaszcząc po główce, mówiły: - Pobawcie się ze sobą kochane dzieci. Ile można wybudować zamków, albo tuneli? Żeby, chociaż to, co z wielkim trudem postawiliśmy, przetrwało do następnego dnia - ale gdzież tam, już tego samego popołudnia pojawiali się barbarzyńcy i niszczyli nasze wspaniałe budowle, po których jedynym śladem była kupa brudnego, śmierdzącego fekaliami, piachu. Niestety, nasze mamusie miały słabe pojęcie o środowisku, nie było jeszcze walecznych brygad "zielonych", nikt nie zastanawiał się, dlaczego pieski lubią też wąchać piasek (żeby tylko), więc czy to przed, czy popołudniem zawsze lądowaliśmy rekreacyjnie w tej samej piaskownicy, sprytnie usytuowanej w centrum szarego blokowiska. Niech odpoczywają w spokoju ci, co te projekty osiedlowe zatwierdzali, ja im już przebaczyłem. Wpadliśmy na genialny sposób samoobrony przed tymi piaskowymi wyziewami i wybieraliśmy miejsca od zawietrznej, aby nasze wrażliwe nosy, gardła, płuca zbierały kurze tylko z tych warstw powietrza, gdzie pachniało świeżym cementem od ścian budynków, ustawionych blisko siebie, tworzących coś na kształt studni. Mamusie plotkowały, a my - dzieci, zamiast ryć w piachu, również powierzaliśmy sobie różne tajemnice. Janek czasami skarżył się, że ojciec zalewa pałę, lecz o tym wiedziało całe osiedle, bo widywano go, dość często w stanie wykluczającym wszystkie ułomności, oprócz tych pijackich. - Wiesz, mój też nie wylewa za kołnierz. - pocieszałem go. Wszystkie takie zdarzenia przypominały mi powiastkę o złym szelągu, były związane z wypłatami, jakie ojciec dostawał za robotę i chociaż moja skarbonka poznawała wtedy szczodrość jego ręki, wcale mi to smaku tych dni nie osładzało. - Uskładasz sobie synu na rower, nie będziesz musiał siedzieć w piaskownicy - Tak mówił, bo czasami pytał mnie, jak spędzam czas. Krótkie to były rozmowy, bo zaraz głowa opadała mu w dół, a po chwili, chrapanie rozlegało się po wszystkich pokojach. Te wieczory na ogół kończyły się spokojnie. Za to kilka następnych dni, puchła mi głowa (bardzo bolała i czasami miałem też jakieś nerwowe tiki) od wrzasków, wyzwisk, wzajemnych oskarżeń, jakimi obrzucali się kochani rodzice. Rower doczekał się pieniędzy ze skarbonki. Trochę czasu upłynęło, bo kupując go miałem już 17 lat, ale nie było to takie złe, bo teraz mogłem już samodzielnie planować swoje wakacyjne wycieczki, a duże odległości nie były przeszkodą ani dla mnie, ani dla Janka, bo on też przeżywał "jednośladową" radochę.
Ładowałem swoją komórkę, malutki aparacik telefoniczny, sprytne urządzenie z wieloma funkcjami. Dzwonki, muzyczki, ładne babeczki, gierki, i wiele jeszcze innych, ale lepiej nie nadużywać, bo zbyt szybko się rozładuje. Szkoda, że takie aparaciki nie wszędzie działają. Przydałyby się w górach, aby sprowadzić pomoc dla Janka. Ach, co ja mówię. Przecież to było prawie 15 lat wstecz, o komórkach jeszcze nie marzyło się w naszym kraju, a gdyby nawet istniały, to pewnie nasza przygoda miałaby jeszcze gorszy finał, waliły przecież pioruny, a błyskawice oświetlały nam drogę. Był to pierwszy dzień wakacji, wymarzony ciepły lipcowy dzionek. Wyrzuciłem z sypialni wszystkie zegary, matce zabroniłem wyrywać mnie ze snu. Chciałem, aby to były chwile wypoczynku od szkoły, kolegów, a moje myśli miały pracować wolno i leniwie. Marzenia rzadko się sprawdzają, pewnie, dlatego natarczywy dźwięk telefonu już o 8-mej rano, poderwał mnie z łóżka. - Cześć. Janek z tej strony. Będziesz w chałupie?- - Jestem. Chcesz wpaść? - - Tak, tylko jak masz gdzieś mapy gór, to wyciągaj wszystkie. - - Gór? O jakie góry chodzi? - - Nasze góry, Karpaty, Tatry, pakuj również plecak. Wszystko ci wyłuszczę za jakieś pół godziny. Nie wychodź nigdzie. - - Dobra, czekam. - Dzisiejszego dnia, to i godzina byłaby dla mnie za mało, aby wyjść z domu. Chociaż byłem jeszcze w piżamie, zdecydowałem się najpierw zajrzeć do lodówki. Wyciągnąłem mleko, pęto mojej ulubionej kiełbasy podwawelskiej, do tego pół chleba posmarowanego grubą warstwą masła i tak opychając się zacząłem przeglądać biblioteczkę. Byłem z niej dumny, bo w moich zbiorach, można było znaleźć prawie wszystko, co kartografowie wrysowali w polskie mapy, oczywiście mówię o tych dostępnych w sprzedaży. Trochę już tego powyciągałem z półek, kiedy usłyszałem dzwonek, domyśliłem się, że to pewnie Janek. Już w progu wyjaśnił wszystkie niewiadome, co oznaczało wyjazd za dwa dni, a do naszej paczki dochodził jeszcze Mirek. - Wiesz, to jest nadzwyczajna okazja, bo ojciec Mirka jedzie do Zakopanego żukiem, więc możemy zabrać nawet swoje rowery. - - No dobrze, a noclegi to gdzie? - Zapytałem, ale już zapaliłem się do tego wyjazdu. - O to się nie martw, Mirek zna góry i szlaki, a z noclegami nie ma kłopotu, są schroniska gdzie zawsze można pogadać i przespać się. - W górach nigdy jeszcze nie byłem, nie mówię, że nie widziałem szczytów, czy też wspinających się alpinistów, ale to były relacje z telewizji. Janek zresztą zapewniał, że będziemy maszerować tylko wyznaczonymi szlakami dla "trampów", a całe wyposażenie to wygodne buty, kurtka od wiatru i aparat fotograficzny.
Dzisiaj po tylu latach, kiedy wspominam sobie deszczową zawieruchę, pomruki wydobywające się gdzieś zza tych polewanych wodą skał, a potem zygzakowate błyskawice pędzące w naszym kierunku, to ciarki przechodzą mi przez plecy, jak niewiele brakowało, aby ten plecak, w którym trzymam wszystkie swoje skarby (nieważne, że jest stary, zniszczony i leży w szafie, obok torby i tylko torba jest mi przydatna w podróżach), gniłby już na jakimś śmietniku. Zostawiłem go na pamiątkę, jakoś trudno mi było go wyrzucić, chyba dlatego, że wiąże mnie z nim sentyment do tamtych dni, pełnych fantazji, młodzieńczej odwagi, i przypomina również Karolinę, dziewczynę, która kiedyś zamąciła mój beztroski umysł. Teraz przeglądając kieszenie plecaka (zawsze to czynię, kiedy zaglądam do szafy, bo wydaje mi się, że one również potrzebują czasami świeższego powietrza), odnalazłem w nich swój stary scyzoryk, niezawodne ostrze, które pomogło mi wtedy ściągnąć but z chorej nogi (Janka), i wodoszczelną latarkę. Pomyślałem, jak bardzo ta latarka przydałaby się, tam w górach, i myślami znów byłem przy tych urokliwych szczytach pełnych niebezpieczeństw i wyzwań. Ojciec Mirka zawiózł nas do Zakopanego, znalazł chatę na pierwszy nocleg i załatwił z gospodarzem zgodę na przechowanie naszych rowerów do czasu, kiedy wrócimy ze szlaku. Rowery były potrzebne, bo po tygodniu mieliśmy wracać nimi do domu. Wszystko było dokładnie zaplanowane i zapięte na ostatni guzik. Mirek przyjął na siebie rolę górskiego przewodnika, a ja miałem być doradcą od map. Komicznie to zabrzmiało, bo chociaż połowę mojego plecaka zajmowały te papierzyska, to już pierwszego dnia wydała mi się wątpliwa ich przydatność, jako że ścieżki na mapie zdecydowanie różniły się od rzeczywistych szlaków. Rozsądnym rozwiązaniem w "podbramkowej" sytuacji było kierować się jednym kolorem oznakowania, bo zawsze gdzieś powinien wyprowadzić. Mogłoby to być słuszne, ale na pewno stawało się mniej zabawne, kiedy znakowanie przestało być widoczne, bo albo zmył je deszcz, a może jakieś inne nieznane zjawisko sprawiło, że farby zmieniły kolory? - Ha, może poślinić palec i iść z kierunkiem wiatru? - Rechotałem rozbawiony do żywego, kiedy Mirek miotał się od kamienia do kamienia, szukając śladów farby, bo właśnie te kolorowe paseczki miały nas bezpiecznie prowadzić. - Heniek, nie śmiej się jak głupi do sera, tylko szukaj niebieskiego paska. - Strofował mnie Janek. - Dobra, dobra. Już się zginam i zeskrobuję ... więcej »
|
kupilem polskiego tandetnego thorna za prawie 1000 zl i zaluje ;(, bo mysle ze rower z auchana badz makro bylby lepszy
nie moge sie powstrzymac i wklejam tekst o 'fajnych' rowerach ;): [...] Na samym poczatku musze przyznac, ze dalem sie omamic specom od marketingu i szukalem idealu roweru zupelnie nie tam gdzie powinienem. Lamalem sobie glowe skad wziac straszna ilosc gotówki na wymarzonego GT XCR'a 1000.
upadlajacych zajec. Moje zycie spelzloby na bezustannym poszukiwaniu zródel finansowania mojej chorej pasji, gdyby nie pewne wydarzenie, które wyrwalo mnie z tego zakletego kregu. Wlasnie wracalem przygnebiony do domu mijajac znajomy "Makrokesz". Moja uwage przykula gigantyczna plansza reklamujaca promocyjna sprzedaz rowerów górskich. Postanowilem wyciszyc swój zal dokonujac pierwszego rowerowego zakupu tej wiosny. Wtedy cos we mnie peklo. Stwierdzilem, ze pójde na calosc. Wysuplalem oszalamiajaca kwote 454 zl i nabylem nowiutki i lsniacy rower rodem z zaprzyjaznionego kraju azjatyckiego. Nawet nie przypuszczalem, ze to poczatek wielkiej przygody, a moze nawet przyjazni. A bylo to tak...
********
Po przedarciu sie przez kolejke do kasy, niosac na jednym ramieniu dusze, a na drugim swój nowy nabytek, udalem sie to strefy testów. Chwile wczesniej z hukiem odpadl tylny blotnik. Nic to, przeciez i tak jezdze bez "ochlapników", a istotne zmniejszenie masy jest nie bez znaczenia. Nie zrazajac sie tym drobnym niepowodzeniem, wyregulowalem wysokosc siodelka i przystapilem do gruntownych testów.
Maszyna sprawia wrazenie solidnej. Poczucie bezpieczenstwa zapewnia niebagatelna masa 21kg. Ladny kolor tzw. "sliwka o poranku" swietnie komponuje sie z napisem "Grand Hill Rider 500". Delikatna linia ramy i smukla sylwetka amortyzatora kontrastuja z agresywna kwadratura obreczy. Plastiki uzyte do wykonczenia korby, przerzutek i szczek hamulcowych sa w wysokiej jakosci. Nowatorstwem stylistycznym mozna nazwac przykrecenie rogów pod katem 90 stopni. Natomiast skomplikowany ksztalt tylnego widelca, przywoluje nostalgiczne wspomnienia epoki kamienia lupanego.
Pierwszy test - uklad jezdny. Niewatpliwym sukcesem konstruktorów, jest fakt, ze ten rower moze sie przemieszczac. Trzeba przyznac, ze robi to z gracja. Jazde umila jednostajny zgrzyt tylnej przerzutki, która wspaniale wspólpracuje z dwoma zebatkami z dostepnych siedmiu. Dzieki temu pozostale piec sie nie zuzywa i bedzie sluzyc latami. Korba ma dobrany uniwersalny zestaw zebatek: 84 - 36 - 16. Zapewnia to niespotykane spektrum zastosowan. Na najmniejszej zebatce mozna wspinac sie nawet na najbardziej strome zbocza, a przy odrobinie wprawy najwiekszy blat mozna wykorzystac jako superwydajna pile tarczowa. Nienajlepsza przyczepnosc opon doskonale niweluje sie przy uzyciu obuwia jako stabilizatorów. Pewne watpliwosci wzbudzal wyciek jakiejs lepkiej substancji z okolic wkladu suportowego, ale to moze byc wada tylko tego jednego egzemplarza.
Amortyzacja jest co najmniej bardzo dobra. Elastyczne spawy swietnie tlumia drgania boczne. Przy szybszej jezdzie rower zapewnia mile dla ciala kolysanie. Przedni amortyzator to system sprezynowo - przeciwlotniczy. Podczas najazdu na mulde, rower zostaje wyrzucony w góre co umozliwia podziwianie widoków z zupelnie innej perspektywy. Konstruktorzy zupelnie zrezygnowali z jakiegokolwiek systemu tlumienia, co znacznie obnizylo mase amortyzatora do 3,5 kg. Praktyczny sposób montowania widelca do ramy
typu "Kamaz".
Klamki hamulców zrobione z gustownego, szarego plastiku dawaly poczucie bezpieczenstwa. Przynajmniej przez pierwsze 15 minut. Potem lewa sie zlamala. No i dobrze, bo ja wole klamki dwupalcowe. Test hamulców przeprowadzilem w warunkach ekstremalnych, praktycznie nieosiagalnych przy normalnym uzytkowaniu roweru. Rozpedzilem maszyne do 20 km/h i zaczalem gwaltowne hamowanie. Przedni hamulec typu V-break przepieknie wystrzelil do przodu wyrywajac piwoty z widelca. Towarzyszacy temu dzwiek zadowoli nawet najwybredniejszego melomana. Tylny hamulec, zanim urwala sie linka, skutecznie pomógl wytracic predkosc do 18 km/h. Te drobne usterki nie maja jednak wplywu na pozytywna ocene calego ukladu spowalniajacego. Producent zapewnia, ze do nastepnych modeli bedzie dodawal wyrzucana spod siodelka kotwice okretowa, która zdecydowanie skróci droge hamowania. Brzmi to obiecujaco.
Ciekawe rozwiazania zastosowano w podzespolach elektronicznych. Jesli chodzi o oswietlenie roweru to widac wyrazny wplyw technologii 'stealth'. Intensywnosc swiatla emitowanego przez lampki, zapewnia tej maszynie pozostawanie niewykryta nawet w najciemniejsza noc. Lakier pochlaniajacy refleksy swietlne skutecznie chroni przed przypadkowym oswietleniem silnym strumieniem z reflektora samochodowego. Komputer pokladowy wyswietla cale multum przydatnych rowerzyscie funkcji. Sa to: aktualna data, godzina i predkosc z dokladnoscia do 10 km/h. Naprawde imponujace mozliwosci.
Rower jest doskonale zabezpieczony przed kradzieza. Wszystkie podzespoly sa na trwale zwiazane z rama i wszelkie próby ich odkrecenia koncza sie nieodwracalnym zniszczeniem danej czesci. Gwinty, rozmiary srub i zastosowane czesci sa zupelnie niestandardowe. Wszystko to uniemozliwia kradziez i sprzedaz roweru "na czesci". Duza masa i ostre krawedzie spawów, groza powaznym uszkodzeniem ciala zlodzieja, który próbowalby ukrasc caly rower. Dodatkowo klamki hamulców sa przykrecone po przeciwnych stronach kierownicy (przedni z prawej) co napewno wprowadzi chaos w poczynania zlodzieja i ulatwi jego schwytanie. W tej kategorii maksymalna ilosc punktów.
Na koniec nalezy wspomniec o dbalosci producenta roweru o jego uzytkownika. Mamy mozliwosc serwisowania sprzetu we wszystkich dwóch autoryzowanych warsztatach na terenie RP. Producent zaleca przeglad w serwisie po przejechaniu kazdych 100 km. Roczna gwarancja obejmuje wszystkie podzespoly oprócz ramy, kól, ukladu napedowego, hamulców, oswietlenia, czesci metalowych i czesci niemetalowych. Do instrukcji obslugi roweru dostajemy gratis podreczniki "Nauka spawania w weekend" oraz "Zycie po utracie konczyny". Dodatkowa atrakcja jest mozliwosc wyboru koloru dzwonka z trzech dostepnych, oraz zestaw wszystkich 164 kluczy potrzebnych do obslugi roweru, w tym takze prasy hydraulicznej i dzwigu ulatwiajacego np. zakladanie roweru na bagaznik samochodowy. Wszystko to za symboliczna oplata dodatkowa.
Reasumujac "Grand Hill Rider 500" to swietny zakup, który za przyzwoita cene zapewni nam co najmniej dwa dni zabawy w prawdziwe kolarstwo górskie.
|
Dla zainteresowanych: Dla Żaka MR02 z kolekcji Joachima Pisznioka z Rożniątowa koło Opola los okazał się niezwykle łaskawy. Wyprodukowany w 1962 roku motorower zachował się w bardzo przyzwoitym stanie. Jednoślad ten, aby pozyskać efektowny - może nawet bardziej niż pierwotnie - wygląd został poddany drobnym pracom mechanicznym i gruntownej naprawie lakierniczo-galwanicznej. Prezentowany dziś egzemplarz, po Rysiu M01 przedstawionym w "ŚM" nr 5/03, to kolejny owoc polskiej szkoły budowania małolitrażowych jednośladów mieszczącej się niegdyś w Zakładach Metalowych Wrocław - Zakrzów
Protoplasta Żaka i zarazem pierwszy polski motorower o drapieżnej nazwie Ryś powstał w 1957 roku - prototyp tego modelu przygotowano w ciągu kilku miesięcy. Po wprowadzeniu do seryjnej produkcji w 1958 roku motorower od razu zyskał uznanie fachowców, konkurując z jednośladami wytwarzanymi za granicą. Innowacyjność i estetyka konstrukcji, do której silniki produkowała Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego Wrocław - Psie Pole, wiązała się jednak z wysokimi kosztami produkcji i w konsekwencji stosunkowo wysoką ceną motoroweru. W związku z tym producent podjął decyzję o zastąpieniu go uproszczonym i tańszym modelem.
Biuro konstrukcyjne wrocławskich zakładów opracowało dwa prototypy. Pierwszy z nich różnił się od poprzednika zawieszeniem przednim na krótkich wahaczach oraz zawieszeniem tylnym, w układzie którego zastosowano dwa teleskopy. Przednia część ramy była konstrukcją rurową, natomiast tylna - tłoczoną. Siodło podobnie jak silnik pochodziło bez zmian od Rysia, zaś lampa przednia była taka sama jak stosowana w Simsonach. Związane z tym modelem koszty przeprofilowania produkcji oraz wprowadzenia zmian w oprzyrządowaniu odwiodły decydentów od rozpoczęcia produkcji seryjnej.
Powstała zatem szansa dla drugiego prototypu, który - krótko mówiąc - był odchudzoną wersją Rysia.
Zrezygnowano w nim zatem z osłon silnika i lampy oraz tylnej obudowy. Głębokie błotniki zostały zastąpione płytkimi, tak jak wcześniej również tłoczonymi z blachy stalowej, stosowanymi później w następcy, czyli Komarze. Zawieszenia pozostały bez zmian, a nowe siodło typu rowerowego dysponowało możliwością regulacji wysokości. Było to udane posunięcie, gdyż pomimo zmniejszenia komfortu podróżowania, dzięki regulacji zniknął problem wysokich kierowców, którzy w Rysiu narzekali na zbyt wysoko umiejscowione pedały wymuszające niewygodną pozycję za kierownicą, z przykurczonymi zbytnio nogami. Zamiast skrzynki narzędziowej znajdującej się w Rysiu pod siedzeniem w nowym modelu do tylnej części siodła przymocowano torbę narzędziową.
Pedały Żaka to ówczesny ukłon w stronę podniesienia poziomu bezpieczeństwa kierowcy za sprawą zamocowanych w nich szkiełek odblaskowych.
Uproszczono także instalację elektryczną - niektóre wersje pozbawiono jednotonowego sygnału dźwiękowego, zastąpiono go zwykłym dzwonkiem rowerowym. Znane są dwie odmiany obudowy reflektora - pierwsza z nich nie różni się niczym od Rysia, druga stanowi oddzielny reflektor. Dla zmniejszenia kosztów odstawiono na półkę chromowane ozdoby, a obręcze kół lakierowano w kolorze nadwozia. Zmianie uległy wymiary jednośladu. O ile rozstaw osi i prześwit pozostał bez zmian, o tyle w Żaku zmniejszono o 27 mm długość motoroweru, jednocześnie o 30 mm zwiększając jego szerokość.
Układ zawieszenia stanowiły znane już z poprzednika rozwiązania. Rama była pojedyncza, otwarta, spawana z rur stalowych. Główka układu nośnego posiadała dwa łożyska kulkowe. Koło przednie zainstalowano na widelcu teleskopowym wraz ze śrubowymi sprężynami resorującymi bez tłumienia hydraulicznego. Półki widelca to elementy tłoczone z blachy stalowej. Skok koła przedniego wynosił 85 mm. Tylny wahacz wleczony spawany był z rur stalowych z centralną sprężyną śrubową i dwoma zderzakami gumowymi. Jako ówczesna nowość amortyzator cierny zamocowany na osi wahacza miał możliwość regulacji przez dociskanie płytek ciernych nakrętką regulacyjną.
Skok koła tylnego mierzył 80 mm. Oba koła jezdne szprychowe były niewymienne, a rozmiar ich ogumienia dętkowego wynosił 2,125 x 23".
Na układ hamulcowy składały się oczywiście mechanizmy bębnowe odlewane ze stopu lekkiego z wkładką stalową, uruchamiane mechanicznie. Hamulec nożny sterowany był sztywnym cięgnem uruchamianym pedałami przez obrót nimi do tyłu. Uchwyty dźwigni sprzęgła i hamulca ręcznego odlewane były ze stopu lekkiego, natomiast same dźwignie tłoczone z blachy stalowej.
Prędkościomierz napędzany był giętkim wałkiem od koła przedniego.
Silnik S38 z 1958 roku - konstrukcja rekomendowana jako bardziej ekonomiczna, nowoczesna i mniejsza. Twórcą zmodyfikowanej jednostki napędowej był mgr inż. Wiesław Wiatrak, a produkcją zajęły się Zakłady Metalowe w Nowej Dębie. Nowy silnik miał większą moc, rzędu 1,8 KM (uprzednio 1,5 KM), dysponował większą pojemnością skokową oraz momentem obrotowym o wartości 2,9 Nm przy 3500 obr/min (wcześniej 2,5 Nm przy 3500 obr/min). W tej konstrukcji dwusuwu zrezygnowano z zaworu dekompresyjnego - elementu wcześniej składającego się na wyposażenie niezbędne podczas rytuału uruchamiania silnika. Składany wał korbowy w poprzednim modelu podparty był na dwóch łożyskach kulkowych, natomiast w nowej wersji - na trzech. W przeciwieństwie do Rysia, gdzie korbowód był elementem kutym, w Żaku zastosowano korbowód odlewany z żeliwa. Za smarowanie silnika odpowiadała mieszanka benzyny z olejem w stosunku 20:1. Chłodzenie użebrowanego cylindra i głowicy ze stopu lekkiego odbywało się za pomocą niewymuszonego obiegu powietrza. Gaźnik G12 z suchym filtrem powietrza i przesłoną rozruchową pozostał bez zmian. Układ przeniesienia napędu składał się ze sprzęgła dwutarczowego, mokrego, osadzonego na prawym czopie wału korbowego. Skrzynia biegów nowego modelu miała, podobnie jak w poprzedniku, dwa przełożenia zmieniane tzw. rękojeścią pokrętną zintegrowaną z dźwignią sprzęgła. Wartości poszczególnych przełożeń uległy jednak zmianom, w rezultacie poprawiając zdolność przyspieszania jednośladu. Masa suchego silnika z osprzętem i skrzynką przekładniową po kuracji odmładzającej uległa zmniejszeniu z 10 do 8,5 kg.
Zmniejszenie masy własnej z 64 kg (w Rysiu) do 47 kg (w Żaku) poprawiło również poziom średniego zużycia paliwa - z maksymalnie 2,2 l/100 km do 2 l/100 km. Z tego samego powodu zwiększono o 11 kg dopuszczalną masę całkowitą.
Barwy nadwozia Żaka oferowane przez producenta to: wiśniowa, szara, szaro-wiśniowa, zielona i szaro-niebieska. Ciekawa kolorystyka, zwłaszcza w konfiguracji pokazanej na zdjęciach, z ramą w kolorze wiśniowym, wyglądała niezwykle efektownie. Tym bardziej że prezentowany egzemplarz zyskał niklowane obręcze kół.
Jeśli dodać do tego udany i trwały silnik, Żak bez kompleksów mógł pretendować do miana "bulwarowego tygrysa" na miarę tamtych siermiężnych czasów. Dowodem na to może być stan prezentowanego motoroweru pana Joachima, który zlecając remont jednośladu opolskiemu restauratorowi hobbyście Jarosławowi Niedopytalskiemu, został mile zaskoczony. Diagnoza mechanika wykazała potrzebę renowacji powłoki lakierniczej na zewnątrz, ale wewnątrz - jedynie wymiany pierścieni tłokowych i kilku regulacji niezużytego jeszcze zabytkowego silnika. Motorower był bowiem w dobrych rękach - wcześniej należał do górnika, który dojeżdżał nim na szychtę do jednej ze śląskich kopalń. Kupiony za talony egzemplarz służył wiernie swemu właścicielowi przez wiele lat, aż do momentu, gdy ciężka choroba uniemożliwiła dalsze wykonywanie zawodu.
Rarytas służy dzielnie nowemu właścicielowi podczas wycieczek w słoneczne dni, a dźwięk wydobywający się z miniaturowej rury wydechowej rozbrzmiewa wśród pól, wywołując uzasadnione uczucie radości. Produkcja tych wspaniałych maszyn trwała w latach 1960-65. Dzieła zaprzestano, kiedy Żak został wyparty z rynku przez produkowanego równolegle innego, jeszcze bardziej uproszczonego i tańszego "bolida".
Następcą okazał się "czarny koń" pochodzący z bydgoskiej stajni Zjednoczonych Zakładów Rowerowych - nieśmiertelny Komar 230, opisywany już na naszych łamach.  DANE TECHNICZNE: Silnik
Typ: S38 jednocylindrowy, dwusuwowy z przepłukiwaniem zwrotnym, chłodzony powietrzem.
Pojemność skokowa: 49 ccm
Stopień sprężania: 6,5
Moc maksymalna: 1,8 KM przy 5000 obr/min
Zasilanie: gaźnik typu G12
Filtr powietrza z wkładem siatkowym filtrującym
Rozruch za pomocą pedałów
Instalacja elektryczna: 6V, zapłon iskrowy
Sprzęgło: dwutarczowe w kąpieli olejowej
Skrzynia biegów: dwubiegowa, biegi przełączane ręcznie pokrętłem zintegrowanym z dźwignią sprzęgła na kierownicy
Napęd tylnego koła: łańcuchem
Podwozie
Rama: otwarta, rurowa, spawana
Zawieszenie przednie na teleskopach ze sprężyną śrubową o skoku 85 mm, tylne na wahaczu ze sprężyną centralną i amortyzatorami ciernymi, skok zawieszenia 80 mm
Hamulce: bębnowe
Opony: 2,125x23''
Długość/szerokość/wysokość: 1860/690/1040
Masa własna bez paliwa i wyposażenia: 47 kg
Maksymalne obciążenie wraz z bagażem: 143 kg
Prędkość maksymalna: 55 km/h
Średnie zużycie paliwa: 1,9 l/100 km
|
NOKIA 5500 sport Odkryj sportową stronę swojego aktywnego, mobilnego stylu życia z telefonem Nokia 5500 Sport. Maksymalnie wykorzystaj swoje możliwości, komunikując się i będąc w ruchu w tym samym czasie. Dzięki funkcji zamiany tekstu na mowę nie pozostaniesz za innymi: teraz możesz odsłuchiwać odebrane wiadomości tekstowe - są odczytywane przez telefon! Łatwe przełączanie trybów pracy telefonu za pomocą klawisza szybkiego przełączania zapewnia wygodny dostęp do funkcji telefonu, muzyki oraz funkcji sportowych. Telefon Nokia 5500 Sport jest przystosowany do wszelkich warunków - odporny na wstrząsy, wodę i pył. Za pomocą wbudowanego cyfrowego odtwarzacza muzycznego możesz posłuchać radia FM lub plików MP3, które ułatwiają utrzymanie dynamiki treningu. Rób zdjęcia za pomocą cyfrowego aparatu fotograficznego o rozdzielczości 2 megapikseli z 4-krotnym zbliżeniem cyfrowym - dzięki telefonowi Nokia 5500 Sport masz zapewnioną rozrywkę bez względu na czas i miejsce. Funkcje telefonu zostały zaprojektowane z myślą o użytkowniku prowadzącym aktywny tryb życia, umożliwiając swobodne używanie telefonu. Dzięki temu, prowadząc sportowy tryb życia, otrzymujesz dodatkową porcję motywacji i rozrywki. Multimedia * Odtwarzacz muzyczny obsługujący pliki w formatach MP3, AMP, AAC, eAAC+ i WMA * Visual Radio: słuchanie muzyki i interakcja z ulubionymi stacjami radiowymi - dostęp do tytułu utworu, nazwy wykonawcy i innych informacji na jego temat - udział w konkursach i ankietach oraz głosowanie na ulubione utwory - pobieranie utworów bezpośrednio do telefonu * Odtwarzacz multimedialny RealPlayer - Pobieranie i odtwarzanie plików multimedialnych (wideo i muzycznych) - Strumieniowe odbieranie plików multimedialnych z odpowiednich portali - Pełnoekranowe odtwarzanie wideo w telefonie – wyświetlanie pobranych, przesyłanych strumieniowo lub nagranych filmów wideo o większych rozmiarach - Obsługiwane formaty (dekodowanie): formaty plików 3GP i MP4, wideo MPEG-4, wideo H.263 i dźwięk AMR, RealMedia (Real Video i Real Audio), MP3, AACe, eAAC+, AAC+, WMA * Stereofoniczne radio FM ^ Do początku Funkcje pamięci * Wbudowana pamięć: 64 MB, karta pamięci MicroSD * Typ pamięci: karta MicroSD o pojemności nawet 1 GB Wiadomości * Aplikacja czytnika wiadomości – funkcje zamiany tekstu na mowę umożliwiają odsłuchiwanie wiadomości SMS * Wiadomości multimedialne MMS: tworzenie, odbieranie, edytowanie i wysyłanie plików wideo oraz zdjęć z plikami głosowymi AMR * Poczta e-mail: protokoły SMTP, POP3 i IMAP4, funkcje załączników (wyświetlanie plików JPEG, 3GP, MP3, PPT, DOC, XLS i PDF) * Kontakty z informacjami o dostępności: sprawdzanie dostępności osób przed zatelefonowaniem do nich * Wiadomości dźwiękowe Nokia Xpress: nagrywanie wiadomości głosowych i wysłanie ich do innych urządzeń Gry * Snakes, Groovy Labyrinth Aplikacje Java™ * Obsługa aplikacji Java™ MIDP 2.0 Dźwięki dzwonka* Dźwięki dzwonka MP3 * Obsługiwane formaty plików: MP3, AMR, dzwonki typu True Tone, AAC, eAAC+, 64-głosowe polifoniczne dźwięki dzwonka MIDI ^ Do początku Łączność * Złącze Pop-Port™ z interfejsem USB Full Speed * USB 2.0 Full Speed z profilem pamięci masowej * Bezprzewodowa łączność Bluetooth w wersji 2.0 oraz moduł EDR * Port podczerwieni * Zdalna synchronizacja w technologii "over-the-air" (OTA) za pomocą protokołu SyncML (kalendarz, lista spraw i spis telefonów) * Lokalna synchronizacja z komputerem za pomocą pakietu PC Suite Internet * xHTML przez TCP/IP * Funkcja Nokia Minimap z technologią Page Overview, umożliwiająca powiększanie zawartości ekrany, wyszukiwanie tekstu i wyświetlanie historii za pomocą klawiszy skrótu * Pełna wersja funkcji OMA DRM (Digital Rights Management) 1.0, w tym mechanizm Forward Lock do ochrony przesyłanych materiałów, dostarczanie łączne i oddzielne oraz superdystrybucja * Obsługa standardów WAP/OMA i W3C: WAP 2.0, XHTML, XHTML MP, HTML 4.01, CSS, ECMAScript i JavaScript * Obsługa formularzy, tabel, ramek, map obrazów i rozszerzeń technologii mobilnych, takich jak cHTML i i-modeHTML * Przekazywanie plików za pośrednictwem protokołu HTTP przy użyciu standardowych formularzy HTML * Układ strony i nawigacja zoptymalizowane pod kątem typu zawartości * Funkcje wyszukiwania * Adaptacyjna lista historii * Opcja zapisywania stron do przeglądania i archiwizowania * Integracja z funkcjami telefonicznymi (nawiązywanie połączenia przez łącze na stronie), kontaktami (zapisywanie numeru telefonu lub adresu e-mail) i galeriami obrazów (wyświetlanie/zapisywanie obrazów) * Baza danych z zakładkami * Pakiety sieci Web (RSS) * Pobieranie zawartości, w tym pobieranie w tle z możliwością wstrzymywania i wznawiania * Obsługa odtwarzania strumieniowego (format wideo 3GPP oraz obsługiwane formaty audio) ^ Do początku Transmisja danych * EDGE (EGPRS): klasa 10 (technologia musi być obsługiwana przez sieć) * GPRS: klasa 10 Połączenia * Obsługa funkcji przypisywania kilku numerów telefonów i adresów e-mail dla jednego kontaktu, możliwość korzystania z miniatur i grup * Automatycznie ponowne wybieranie, szybkie wybieranie numeru i odbieranie dowolnym klawiszem * Rejestr: listy wybranych numerów oraz odebranych i nieodebranych połączeń * Automatyczne odbieranie (tylko z kompatybilnym zestawem słuchawkowym lub samochodowym) * Połączenia oczekujące, zawieszanie połączeń, przekazywanie połączeń, licznik czasu połączeń * Zamknięta grupa użytkowników * Wybieranie ustalonych numerów (możliwe są tylko połączenia z ustalonymi numerami) * Połączenia konferencyjne (maks. 5 uczestników) Łączność Push to talk over Cellular (PoC)* * Komunikacja push-to-talk w sieciach komórkowych, po naciśnięciu specjalnego klawisza * Łączność głosowa w czasie rzeczywistym z jedną lub kilkoma osobami Wystarczy wybrać osobę lub grupę, a następnie nawiązać połączenie za pomocą klawisza "push to talk" (PTT) * Wysyłanie zaproszeń w wiadomościach SMS i przez port podczerwieni * Równoczesne połączenie z wieloma grupami * Tworzenie grup w menu telefonu, zapraszanie do uczestnictwa przez SMS * Bezpośredni dostęp – połączenie jest nawiązywane bez odpowiedzi ze strony odbiorcy, głosu osoby dzwoniącej słucha się zwykle przez wbudowany głośnik telefonu * Dyskrecja i niezależność – ustawienia usługi można skonfigurować samodzielnie dla optymalnej wygody użytkowania *Dostępność tej usługi zależy od operatora. ^ Do początku Usługi cyfrowe * Aplikacje Java™ i Symbian dostępne w witrynie Nokia Software Market * Bezprzewodowe pobieranie grafiki, gier, dźwięków dzwonka, motywów, tapet, logo operatorów, wizytówek oraz ustawień w technologii "over-the-air" (OTA) * Usługi strumieniowych transmisji wideo * Unikatowe motywy wyświetlacza Funkcje głosowe * Ulepszone wybieranie głosowe * Polecenia głosowe * Dyktafon * Wbudowany zestaw głośnomówiący * Technologia SIND (Speaker Independent Number Dialing – wybieranie numerów niezależnie od osoby mówiącej) * Funkcja zamiany tekstu na mowę (czytnik wiadomości oraz informacji dotyczących śledzenia wyników ćwiczeń) Aplikacje do organizowania informacji osobistych (PIM) * Kalkulator, spis telefonów, kalendarz, notatnik, zegar światowy, przelicznik walut, menedżer plików i stan aktywności/czuwania * Zabezpieczenia platformy: - Integralność urządzenia (pliki binarne i ustawienia urządzenia nie są zmieniane) - Prywatność użytkownika (ochrona dostępu do kontaktów, kalendarza i wiadomości) - Kontrolowanie dostępu do poufnych operacji lub interfejsów API, np. ochrona połączeń sieciowych ^ Do początku Inne cechy i funkcje * Śledzenie wyników ćwiczeń – programy: szybkie uruchomienie śledzenia, dziennik sportowy i testy * Szybkie uruchomienie — stoper, licznik kroków, prędkość i odległość, liczba kalorii spalonych podczas spaceru lub biegu * Polecenia dotykowe lub określone głosowe potwierdzenia funkcji śledzenia wyników ćwiczeń – informacje w czasie rzeczywistym bez wyświetlacza * Dziennik — zapisywanie i planowanie ćwiczeń Program elektronicznego trenera * Testy ćwiczeniowe – test Coopera, test rowerowy* Antena wewnętrzna * Osobiste skróty * Profile modyfikowane przez użytkownika * Latarka * Wymienne zestawy kolorystyczne, motywy definiowane przez użytkownika * Tryb samolotowy: wyłączenie wszystkich funkcji związanych z transmisją * Odtwarzacz Macromedia Flash Player w wersji 1.1 Zawartość zestawu * Telefon Nokia 5500 Sport * Bateria litowo-jonowa BL-5B o pojemności 860 mAh * Ładowarka AC-3 * Stereofoniczny sportowy zestaw słuchawkowy HS-29 * Karta MicroSD o pojemności 64 MB firmy Nokia * Dysk CD-ROM z oprogramowaniem (pakiety PC Suite i Nokia Sport Manager) * Instrukcja obsługi * Kabel do transmisji danych CA-53 * Pasek na rękę (CP-135) * Futerał CR-64 i klips Zasilanie Bateria Czas rozmów Czas oczekiwania Bateria BL-5B, 860 mAh Maksymalnie 2–4 godz. Maksymalnie 150–270 godz. W zależności od ustawień sieciowych i sposobu użytkowania występują różnice w czasie działania. Dostępność produktu i jego funkcji zależy od obszaru i usługodawcy. Więcej informacji można uzyskać u usługodawcy i sprzedawcy produktów firmy Nokia. Specyfikacje mogą być zmieniane bez uprzedzenia. żródło: nokia.pl 
|
|