Patrzysz na posty wyszukane dla frazy: dźwięk dzwonu kościelnego
·
A chodzi o mały dzwonek do drzwi, czy duży dzwon kościelny? Jak to pierwsze, to może elektromagnes. A jak duży dzwon, to google -napęd dzwonów.
Tak też myślałem, że elektromagnes. Dzwonek jest bardzo mały i nie musi wydawać głośnego dźwięku, gdyż jest w środku miszkania. Nie bardzo jestem na razie w temacie elektromagnesów. Zaraz zacznę poszukiwania... Może ktoś podałby mi jakąś drogę na skróty?
Pozdrawiam
|
| Fajnie, glos bedzie sie niósl daleko. Podobno dzwony najladniej | brzmia z oddali. Co prawda problem tego dzwonu mnie nie dotyczy, ale nasunela mi sie taka refleksja: dom moich rodzicow stoi bardzo blisko jednego kosciola i jakies 500-600m od drugiego. Wiesz jaka "fajna" pobudka jest taki dzwon o 6 rano? Zwlaszcza w niedziele? Serdeczne kondolencje dla sasiadow owego "dzwona".
Jakie kondolencje? Ta dzwonnica rosnie w odleglosci ca 200 m od moich okien. Wyglada, ze dzwon bede wisial dokladnie na wysokosci moich okien. Wiesz jaka to przyjemnosc, gdy w lato, rano w niedziele budzi cie ladnie brzmiacy dzwon. Na tle halasów wspólczesnej cywilizacji (komórki, klaksony, pierdzace jednoslady, itd..) dzwiek dzwonów dziala uspokajajaco. Zreszta po dobrej sobotniej imprezie takie dzwony musialby dzwonic tuz nad glowoa, zeby dalo sie zauwazyc ich obecnosc. W normalny niedzielny poranek sa, co najwyzej, sygnalem, ze nalezy przewrócic sie na drugi bok. Juz kiedys pisalem, ze wole miec przed oknem kosciól z dzwonnica, albo nawet dwiema, niz szkole, szpital lub straz pozarna. Pozdrawiam, PMu.
BTW. Podobno dzwony na wierzach koscielnych mialy odstraszac "ZŁE". Kto sie jeszcze boi dzwieku dzwonów?
|
[ciach] Zreszta po dobrej sobotniej imprezie takie dzwony musialby dzwonic tuz nad glowoa, zeby dalo sie zauwazyc ich obecnosc. W normalny niedzielny poranek sa, co najwyzej, sygnalem, ze nalezy przewrócic sie na drugi bok. Juz kiedys pisalem, ze wole miec przed oknem kosciól z dzwonnica, albo nawet dwiema, niz szkole, szpital lub straz pozarna.
w niedziele to szkoly sa pozamykane: BTW. Podobno dzwony na wierzach koscielnych mialy odstraszac "ZŁE". Kto sie jeszcze boi dzwieku dzwonów?
brawo dla tego Pana: demagogia to chyba Polska cecha narodowa: Ever
P.S. tak, ja wole nie miec kosciola z dzwonnica przy domu.
|
[...] Niestety gdzieniegdzie przeginają z tymi megafonami na zewnątrz, i to mocno.
Teraz mi tak mocno nie przeszkadza. Ale był czas, gdy ze względów chorobowych, każdy głośniejszy dźwięk wbijał mi się gwoździem w głowę:( Dobrze, że mam możliwość przemieszczania się na drugą stronę mieszkania;/ Ale przecież są takie mieszkania na naszym osiedlu, gdzie lokator nie ma takiego wyboru:( U Nas w parafi to jest tak głośno, że nie można z dzieckiem śpiącym na zewnątrz stanąć.
U nas był taki okres, że każda msza była nagłośniona na zewnątrz przy pustym terenie kościelnym! I były też dzwony i kuranty - teraz albo dzwony, albo kuranty. A nagłaśnienie Mszy św. jest dość rzadkie. Pisze to z pozycji praktykującego katolika, a nie antyklerykała.
No właśnie - każda negatywna wypowiedź na ten temat, jest traktowana jako napaść na katolików. Nie wiem skąd taka potrzeba...
Ja chciałabym uzmysłowić niektórym, że co innego słyszeć kościół "turystycznie", a co innego codziennie. Dzisiaj to wiem, że podstawowe kryterium w nowej lokalizacji mieszkania - jak daleko są dzwony najbliższego kościoła.
|
takie pytanie: kiedyś wierzno że dzwonienie dzwonami kościelnymi może uchronić wieśniaków przed burzą. podobno ten przesąd ma jakieś fizyczne uzasadnienie, czy ktoś może ma jakiś pomysł? I jeszcze jedno. Dlaczego dźwięk dzwońów roznosi się lepiej mroźną zimą niż latem ? Dominik Lisiakiewicz
|
takie pytanie: kiedyś wierzno że dzwonienie dzwonami kościelnymi może uchronić wieśniaków przed burzą. podobno ten przesąd ma jakieś fizyczne uzasadnienie, czy ktoś może ma jakiś pomysł? I jeszcze jedno. Dlaczego dźwięk dzwońów roznosi się lepiej mroźną zimą niż latem ?
dzwiek jest fala mechaniczna, a fale mechaniczne roznosza sie lepiej w gestym osrodku, np.: dlatego na lodziach podwodnych obowiazuje cisza bo z duzej odleglosci mozna wylapac sonarem kazdy szmer. Zima powietrze jest zimne(dosyc logiczne, nie :)), a wiec jest gestsze niz cieple letnie powietrze, dalej to juz chyba rozumiesz.
|
Witam, | takie pytanie: | kiedy? wierzno że dzwonienie dzwonami ko?cielnymi może uchronić wie?niaków | przed burz?. | podobno ten przes?d ma jakie? fizyczne uzasadnienie, czy kto? może ma jaki? | pomysł? po prostu jak koscielny naper... to wiesniacy zwiewaja pod dach.
Ktos kiedys gdzies probowal to wyjasniac wplywem glosnych dzwiekow na proces kondensacji deszczu i tworzenia piorunow. Moze cos w tym byc - w koncu piorun to proces skokowego przywrocenia stanu rownowagi (lokalnie...), ktory (proces) bylby lagodniejszy, gdyby go rozkladac na mniejsze. Ale nie wiem, czy to wszystko bylo jakos fizycznie podbudowane, czy takie tylko bajki. Pozdrawiam, Jakub Wroblewski
|
to pospij sobie przy dźwiękach takiej ciężaróweczki cwaniaku, i jak nie masz nic do powiedzenia to się nie udzielaj, proszę. Magda
PS imienia się wstydzisz??
akurat źle trafiłaś bo dokładnie naprzeciwko mojego domu
też parkuje taki kontenerek i nie widzę żadnego problemu /chyba że walory estetyczne/ a startuje też o różnych kosmicznych porach. dlatego proszę mnie nie nazywać cwaniaczkiem rozhisteryzowana kobieto. bo wiem co piszę i dokładnie wiem jak to jest. a trwa to ładnych kilka lat. bardziej mnie wkurzają kościelne dzwony które sie tłuką bez umiaru ale to już zupełnie inna sprawa. M. ps. zawsze tak się podpisuję i wyjątków nie będzie. może jeszcze ci nip podac?
|
Hej, Uslyszalem Władyslawa - wlasnie dzwoni. Jak to ma byc piekny, doniosly dzwiek... Jest on tak samo piekny jak jego otoczenie, czyli architektura kosciola - pretensjonalny, pozbawiowiony proporcji. Czy we wladzach koscielnych nie ma komórki, która uzgadnia pomysly swoich proboszczy. Przeciez koscioly, zwlaszcza tak duze, sa bardzo waznym elementem ladu architektonicznego. Mam nadzieje, ze mój Moczydlowski koscioł, parafi pod wezwaniem Ojca PIO (w poniedzialem w jedynce byl o nim program) bedzie ladny, prosty, ksztaltny...
Moze zaproponuje male glosowanie, które nowe (budowane w przeciagu oststnich 50 lat)koscioly warszawskie Wam sie podobaja, a które nie. Oto moje propozycje Zdecydowanie brzydkie 1. Sluzewiec- Rzymowskiego/Gotarda 2. Sadyba - Goraszewska 3. Okecie - Hynka/Krakowska 4. Ksawerów - Niepodleglosci/DOmaniewska
Zdecydowanie ladne 1. Ursynów Wyzyny - stryjenskich/Welwetowa 2. Ursynów - Dereniowa/Ghandi 3. Ursynów Stoklosy - PasazU/KEN 4. Stegny - Bonifacego/Kaspijska
Przestal dzwonic. Brzmial krzywo nie lepiej niz podwieszona na lancuchach ciezka kolejowa szyna uderzana mlotem.
|
Wracając do historii...
Obecnie czytam tekst Arona Guriewicza pt. "Cóż to jest... Czas" - świetny tekst, który mówi o tym jak społeczności postrzegały czas w średniowieczu.
Cały tekst jest dość długi natomiast ciekawe jest to, że w średniowieczu - o czym dowiedziałem się z tekstu - głównym wyznacznikiem czasu był kościół, a dokładniej dzwonnice, które informowały ludność o porze dnia. Rano pierwszy dzwon, później drugi etc. Autor wspomina o zegarach słonecznych, klepsydrach, ale zauważa, że tylko dzwonnice kościelne liczyły się w społeczeństwie średniowiecza. Zatem średniowieczni ludzie odróżniali czas nie wizualnie ale za pomocą dzwięków.
O ile pamiętam to wspomina o 7 biciach dzwonu w ciągu dnia. Dzwony biły w różnych odstępach czasu - w zależności czy mamy do czynienia z latem czy zimą.
Dochodzi w końcu do wniosku, że mnisi mieli dwa sposoby na rozróżnianie czasu: - ilość czytanych stron Pisma Świętego - był mniej szczegolowy; - ilość śpiewanych psalmów pomiędzy obserwacją nieba.
I tu dochodzimy do sedna. Pierwsze zegary z mechanizmem nie miały wskazówek minutowych (minuta jako pojęcie po prostu nie funkcjonowało). W pewnym momencie wspomina o mechanizmach księżycowich... Miały jednak podstawową przewagę nad zegarami. Mianowicie mechanizmy księżycowe były jak "biblia pomperum" - potrafili je odczytywać nawet analfabeci. Zegary mechaniczne nie były zrozumiałe dla czeladzi, analfabetów, których było wówczas w warstwach społecznych najwięcej.
Ciekawy jestem genezy naszego mechanizmu... Co o tym sądzicie?
|
Ommadawn - jak dla mnie oczywisty czlonek listy Top 5 plyt Mistrza. Doiskonala plyta. Zroznicowana pod wzgledem nastroju. Raz smutna, mroczna, a za chwile radosna i energetyczna. Nagrana przy pomocy ciekawego pod wzgledem geograficznym instrumentarium: afrykanskie bebny, tradycyjne celtyckie instrumenty. Cudowne intro. Cudowny finał part I. Kiedys Mike stwierdzil ze oddal w nim moment swoich narodzin, kiedy opuszczal matczyne lono. Moją ulubioną jego wersją jest zarejestrowana w czasie koncertu premierowego Crises. Ogolnie cala to drobna wersja, zaledwie 8 minutowa, nalezy do moich perelek koncertowych. Szkoda ze nigdy na zadnych Mike nie zagral Part II. On the Horsback pelni podobna role jak Sailor Hornpipe na TB, ANB na TSODE czy dzwieki dzwonow koscielnych na FATC. Stanowi swietny zaskakujacy kontrapunkt. Ot caly Mike
|
O Górze Kościelnej
Bardzo dawno, dawno temu na Górze Kościelnej stał kościół. Zbudowali go Krzyżacy, po jednym ze zwycięskich najazdów na grodzisko Szurpiły. Miał być świadectwem ich długiego panowania na tym miejscu. Jednak kiedy rycerze zakonni uciekli przed wojskami litewskimi - kościół zapadł się pod ziemię. Podczas jego zapadania rozdzwoniły się dzwony na całą okolicę.
Do dziś jest w tym miejscu dziura. Gdy pasterze wrzucali do jej wnętrza kamienie, były one wyrzucane na zewnątrz. Miejscowi nie raz słyszeli podczas prac polowych dobiegający z wnętrza góry dźwięk dzwonów kościelnych.
Brak źródła
|
Teraz przede wszystkim słucham Pink Floyd (właśnie dorwałam całą dyskografię). Lubie ich za nowatorstwo, perfekcyjność i ten klimat Ciekawe jest też to, że wplatają w swoją muzykę różne dźwięki np szum wiatru, krakanie wron, dzwony kościelne, śpiew wielorybów, bicie serca albo dzwoniące zegary. No i jest to jeden z zespołów mających największy wpływ na muzykę rockową. Ostatnio też :Apocalyptica- metal na wiolonczelach, Iron Maiden, SOAD, Dire Stairs, Dżem Lubię, ale na razie od nich odpoczywam: Nirvana, Korn, Rammstein, Mettalica, Slipknot, Bily Talent, Evanescence W ogóle słucham rocka, metalu, instrumentalu, klasyki i wszystkich ich hybryd
|
Cruachan - mistrzostwo tzw folkmetalu, posłuchacie-zobaczycie. Oraz Haggard - ten zespół przedstawia życie chrześcijan, kościelne pieśni, dzwony, potężne organy, odbijające się dźwięki od starch murów klasztora z domieszką ostrych gitar i genialnych chórków... o to chodzi?:wink:
-- Pójdziemy tam gdzie lutni śpiew, i lasów naszych zew
|
Hehehehe...pewnie niejeden z nas chciał by ujrzeć taki powóz...ale w tamtych latach krążyły takie straszne opowieści o duchach, zjawach i cmentarzach że dzieci po nocach się moczyły ze strachu...dzisiaj tę rolę spełnia TV... P,S. W temacie powozu... Naprzeciwko głównego wejścia do kościoła znajdowało się pomieszczenie gospodarcze , w którym stał oryginalny czarny karawan na drewnianych kołach... Służył do przewozu zmarłych...konie wypożyczane były od rodziny Anielaków. , były to mocno zbudowane francuskie perszerony jedyne w swoim rodzaju... Ponieważ był zwyczaj że ciało zmarłego leżało w domu przez 1-2 dni i wszyscy mieszkańcy żegnali się w domu zmarłego.. Następnie pod dom zajeżdżał karawan ..ładowano trumnę i karawan ruszał przez całe miasto przy dzwiękach dzwonu kościelnego do kościoła...wtedy wszystkie ulice były wyłożone brukiem...więc stukot kół sprawiał koszmarne wrażenie...wszyscy przechodnie stawali i się żegnali, a mężczyżni dodatkowo ściagali nakrycia z głów... Sam jako chłopak nosiłem nieraz przed orszakiem sztandar , bo to było wśród dzieciaków wyróżnieniem... Mój sasiad p. Franek ,kaleka głuchoniemy niejednokrotnie brał mnie do pomocy i innych chłopaków do dzwonienia na mszę , wiec kościół poznałem dobrze od strony zakamarków.. Ale to już chyba nie na temat...
[ Dodano: Nie Mar 16, 2008 5:53 pm ]
|
To oczywiste że ,bez konsultacji z wetem, nic nie podajemy. Działając na własną rękę możemy jedynie zaszkodzić.Fiona jak zamieszkała z nami , miała 5 miesięcy .Jej lęki były kosmiczne , bała się wszystkiego .Bicie kościelnych dzwonów napełniały ją takim lękiem że w panice /na oślep/ uciekała .Na spacerach musiałam pilnować godzin i w tym czasie brałam ją na smycz.Każdy wystrzał to ucieczka .W samochodzie , mijający nas tir powodował wskakiwanie miedzy siedzenia /mimo kardiganu i szelek/ nadchodząca burza -chowanie się w najciemniejszy kąt , mijający /na ulicy/ autobus -przyklejała się do ściany budynków..Teraz jest , o niebo , lepiej , jednak nadal się boi głośnych dźwięków dlatego tak obawiam się fajerwerków.
|
W odpowiedzi na : Re: Molekuły emocji wyslane przez Niepoprawna dnia 2004-03-26 04:53:16:
: Rzeczywiście, siła złego na jednego, ale cóż to dla czarnego króla?
kol. Och Niepoprawna, Niepoprawna! Czy Ciebie nie wkurza ta pogoda?
To ja w temacie "czarny" wspomnę ostatnią drogę Franciszka Józefa I: po nabożeństwie żałobnym w katedrze Św.Stefana, przy dźwiękach wszystkich wiedeńskich dzwonów kościelnych kondukt podążał ku klaszrorowi Kapucynów w którego podziemiach skladano trumny z prochami Habsburgów. Kiedy zbliżył się, stanął przed zamkniętą bramą a w zakratowanym okienku pojawiła się siwa głowa gwardiana klasztoru, który zapytał: -Kto domaga się wejścia? (odpowiadał nowy monarcha, ceszrz Karol I)- Jego Cesarska i Królewska Wysokość Franciszek Józef Pierwszy, król apostolski Jerozolimy, ceszrz Austrii, król Węgier, Czech i Moraw, Dalmacji, Chorwacji, Sławonii, Galicji, Lodomerii, arcyksiążę austriacki, wielki książę Siedmiogrodu, Toskany i Krakowa etc. -Nie znam takiego-odparł przeor i zamknął okienko. Ceszrz Karol odczekał chwilę, po czym zastukał po raz drugi. Okienko otwarło się. -Kto domaga się wejścia? -Franciszek Józef Habsburg, człowiek, który prosi o łaskę. -Niech wejdzie! I wówczas dopiero otwarła się brama klasztoru.
Jak widzisz, jest taka godzina jednaka dla możnych i biedaków. Przypomina o pokorze za życia, ale nie wszystkim niestety.
P.S.A książkę polecam Ci.
|
Keitaro Urashima
Zdecydownie miasto bez wątpienia jest to samo, jednka dzielnica i architektóra znacznie się zmieniła. Niepoznał nawet cegłówki z budynku, jaki ukazał się jego oczom. Gdzieś nie opodal, słychać było ledwosłyszlne dzwony, jakby kościelne. Także dżwięk wody był o wile bardziej intensywniejszy, jakby bliższy...
Leon Starsky
Okultyzm niebył mocną stroną jego wiedzy. Zrezygnowany zrzycił przedmioty ze stołu w akcie złości, to wszystko co mógł teraz wskurać. Uzbrojony ruszył dalej. Wszystko co wydarzyło się pużniej było o wele dziwniejsze niż tamtta cela. Faktycznie nic się nie zmieniało w krajobrazie, jadnak w jednej z cel znalażł potwora. Niemógł dokładnie określić dziwactwa natury, pełzające po podłodze celi. Humanojda jednka zupełnie ignorował Leona, jakby zópełnie go tam nie było.
|
Zobaczyłem na razie komunie. Szczerze mówiąc ta przeróbka nie podobała mi się z kilklu względów: 1. użyta czcionka nie pasuje mi totalnie do całości 2. jeden nieelegancki przenik (dzieci w ławce w inne dzieci), mnie bardzo drażni 3. pojawia się nazwisko księdza, dopiero gdy zniknie, widzimy samego księdza. Jest tu pewna niekonsekwencja w stosunku do dziecka i kościoła, gdzie napis i obraz były równocześnie Na plus podkład muzyczny i dźwięki dzwonu kościelnego, niby szczegół, ale ogólny odbiór jest pozytywniejszy MOJA PRZERÓBKAPS Jeszcze jedno mi sie nie podobało, ale nie napisze co, bo u mnie ten błąd też występuje
|
Nie martw się Przemek, do końca swiata jest trochę czasu, jeszczę Cię dorwę i dostaniesz pyszny budyń:> Haniu, dobra, masz ten dodatkowy czas:p Mój komputer wydaje dziwne dzwięki przypominajace bicie dzwonu koscielnego. Czy to jest normalne? TAK! Jak najbardziej! > For Whom The Bell Tolls?:p < znieczulica => dentysta
|
Dziękuję wszystkim za zaangażowanie w dyskusję. Z banalnego (acz uciążliwego) problemu zanieczyszczenia środowiska hałasem przeszliśmy gładko do kwestii religijno-światopoglądowych, historycznych, urbanistycznych ... Wymieniać dalej?
Aletheia ma rację, zawsze mogłoby być gorzej, np. na Heathrow.
A tak poważnie, to ja naprawdę lubię dźwięk dzwonów kościelnych w południe lub wieczorem, mimo że taki ze mnie paskudny bezbożnik. Dzwony pogrzebowe mnie również przyprawiają o dreszcz (Memento mori!), a ponieważ jak wiecie mieszkam w sąsiedztwie kościoła, często słyszę, że znów ktoś pożegnał się z tym najlepszym ze światów. Pieśni maryjnych w aranżacji na trąbkę też chętnie posłucham, chodzi mi tylko i wyłącznie o porę. Pewnego dnia w zeszłym roku, a może trochę dawniej, grano je w ciepły słoneczny wieczór, może o godzinie 18-tej, i naprawdę ładne to było.
Co do rozmowy z księżmi: powtarzam, były próby, ale skutek był żaden. Absolutny brak zrozumienia.
Tak więc mimo ciepłych nocy śpimy ciągle przy zamkniętych oknach - wtedy szok o 6.00 jest mniej bolesny. Czasami nawet udaje się go przespać. Może zależy to od kierunku wiatru, a może po prostu od stopnia zmęczenia. A trąbki grają w ostatnich dniach w kierunku zachodnim, co dla mojej rodziny jest ogromnie ważne. Mała rzecz, a cieszy. No a w ogóle to jeszcze tylko 20 koncertów i będzie spokój do przyszłego roku.
PS. No i przecież kto rano wstaje, ... ten innym śniadanie do łóżka podaje.
|
Obecne dzwony, to elektronicznie nagłośnione dźwięki dzwonów, Wszystkie dzwony w Chrzanowie są prawdziwe, a nie nagrane, a tylko napędzane elektronicznie. A że je słychać, to znaczy, że są dobrze odlane. Niestety nie wszystkie Kościoły w Chrzanowie maja prawdziwe dzwony, taki elektroniczny dzwon jest w Kościele św. Rodziny. Niestety, są one bardzo uciążliwe dla ucha, nie rozumiem tego po co dzwonić o 13,14 lub za 15 któraś tam itp. paranoja, nie wystarczy w południe i do mszy? Zawsze wspólczuje okolicznym mieszkańcom sąsiedztwa budynku kościelnego, by mi do każdej czynności grały jakieś dzwony
|
Drogi Antoni, zapraszasz na ogólnym forum do dyskusji, więc będę niezmiernie zaszczycony podjąć z Tobą polemikę w tak delikatnym temacie.
Faktycznie, wiele osób traktuje kościelne dzwony jako budzik. A obecnie każdy ma w domu budzik, niektórzy nawet taki sterowany czasem atomowym. Więc jaki sens ma dla tych "wielu osób" bicie w kościelne dzwony w ciągu dnia a i może w nocy? Odpowem Ci - dla nich nie ma to żadnego sensu. Ale jeszcze są inni. Dla których dżwięk kościelnych dzwonów jest stokroć milszy dla uszu od hałaśliwej ulicy, ryku spalinowych kosiarek, koncertów muzycznych typu "Inwazja Mocy", ......et cetera - czy też od dzwonienia we własnych uszach z racji różnych przypadłości.
Jeszcze nie tak dawno nikt nie pytał, komu bije dzwon - bo bił on tobie. Dziś jednak nie każdemu bije dzwon, ale czy my wiemy, po co bije? Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą. Zanim zirytuje nas niechciany dźwięk kościelnego dzwonu - warto sobie chyba i tę prawdę uświadomić. Ich funkcję w piękny i pełny sposób oddaje łaciński dwuwiersz personifikujący głos dzwonu: "Laudo Deum verum, plebem voco, congrego clerum, defunctos ploro, postem fugo, festa decoro".
Oby Ci te poranne dzwony jak najdłużej dzwoniły, a ten memento mori jak najpóźniej.
Pozdrowienia dla Ciebie. Twój "dzwonnik".
PS. Czy wiesz może, gdzie napisał Luter swoje słynne tezy?
|
Antoni, migiem odpisałeś, więc i ja nie będę Ci dłużny.
Ja także uważam, iż przeszedłeś samego siebie. Nie ma to nic wspólnego z tzw. "świrowaniem". Dopuszczalny poziom hałasu to te niby 55 dB w porze dziennej. Myślę, że należy wziąć pod uwagę czas ekspozycji. Hałaśliwa ulica w mieście to dużo więcej, niż 55 dB - i to przez kilkanaście godzin w ciągu dnia.
Rozważ takie podejście do sprawy: przykładowo mieszkasz blisko kościelnej dzwonnicy i nie możesz się przyzwyczaić do bicia dzwonów. Egzekwujesz na drodze prawnej (od proboszcza tegoż kościoła) zmniejszenie natężenia dźwięku bijących dzwonów. Ja z kolei mieszkam nieco dalej i wtedy tego "dzwonnego bicia" nie słyszę - a chciałbym słyszeć, bo np. uczestniczyłem w składce finansującej wykonanie dzwonów dla tego kościoła. I egzekwuję od tego proboszcza głośniejsze bicie w dzwony. Nie tylko ja, ale także inni, którym na tym zależy. I co ma zrobić dany proboszcz? Kogo ma zignorować, a komu zadośćuczynić?
Jeżeli chodzi o policję w kwestii dzwonów - to wyglada to tak: dzwony są obiektem sakralnym, kóre chroni prawo naszej RP. W myśl tego prawa policji nie wolno ingerować na terenie obiektu sakralnego bez zgody władz kościelnych. Więc dźwięk kościelnych dzwonów jest "sakralny" - i policja absolutnie nie podejmie tego tematu jako naruszenie prawa, w tym przypadku dyskusyjne przekroczenie dopuszczalnego hałasu.
Jeżeli chodzi ote tezy - nie ma to nic wspólnego z W.M. Chrzanowem. Nie mylić z N.M. Chrzanowem. Luter wywołał wojny religijne. Dalej pytanie aktualne, gdzie napisał Luter te tezy.
Z wyrazami uszanowania - nadal Twój "dzwonnik".
|
Kościół św.Józefa i św. Nikodema Za Ostrą Bramą z lewej strony w dziedzińcu domu narożnego (Misjonarskiego) znajduje się murowany, piętrowy budynek mieszkalny. Część tej oficyny zachowała architekturę kościelną, mianowicie część wystawy frontowej i absydę. Był to niegdyś kościół św. Józefa i Nikodema, fundowany w roku 1625. W końcu XVIII wieku pożar tak znacznie zniszczył kościół, iż musiano go zamknąć, a sprzęty wynieść. Niedługo potem przerobiono kościół na dom mieszkalny. U ludu wileńskiego utworzyło się podanie, że niekiedy o północy daje się słyszeć dzwony, dźwięki organów i śpiew, oraz widać światło. To zmarli proboszczowie wstają z grobów i odprawiają nabożeństwo w ruinach kościoła.
|
Nie wiem jak można słuchać tylko muzyki. W końcu na świecie jest tyle przepięknych dźwięków jeszcze.. np. te które próbuje nam pan S. Wilson niejako na siłę wcisnąć w uszy czyli taki np. stukot pociągu albo dzwony bijące w wieży kościelnej czy też zwykły dzwonek rowerowy albo ptaki ćwierkające.
Dajcie tu jakieś alternatywne linki do muzyki tego zespołu, bo się obrażę i pójdę spać.
|
Iwona Jędruch O LECZENIU DŹWIĘKIEM
Dźwięki przyrody, dźwięki w muzyce... fragment: GONG jest instrumentem metalowym z rodziny idiofonów, ściśle jest spokrewniony z dzwonami, gdyż gong jest po prostu płaskim, nie wygiętym dzwonem. Od wieków dzwony zawiesza się na kościelnych wieżach. Biją one często przed rozpoczęciem Mszy Św. czy nabożeństwa, a wierni, wchodząc do Świątyni, są już wprowadzeni w odpowiedni nastrój...
Gongi spełniają podobną rolę: poprzez naprzemienne uderzanie w ich powierzchnię specjalnie skonstruowaną pałką, osiąga się zjawisko â��przewibrowaniaâ�� powietrza, gdyż dźwięk rozchodzi się szybciej w metalu, niż w powietrzu. Sprzyja to osiągnięciu spokoju i harmonii ciała i duszy.
MISY METALOWE â�� podobnie jak gongi â�� mają wpływ równoważący, stosowane są więc w różnych formach terapii dźwiękiem. Brzmią bardzo pięknie, można więc na nich grać.
|
nie słyszałam aby szczekała Nie przejmuj się tym, że nie szczeka. Przyjdzie czas, że zaszczeka i to jeszcze jak  Z naszych skromnych doświadczeń wynika, że z tym szczekaniem to żadna reguła, np. nasza Tajga (suka) odezwała się baaaaardzo późno, natomiast Ataman (pies) jazgotał cienkim głosikiem już w wieku 8 tygodni. I ciekawostka - teraz oba nasze psy (już prawie dorosłe) jak na komendę podnoszą pyski i zaczynają przenikliwie wyć, gdy tylko usłyszą dzwony kościelne, natomiast staruszka Gryzzlego te dźwięki nigdy nie interesowały. Ciebie też na pewno z czasem wiele zdziwi w zachowaniu Twojej suni, ale chyba tak to jest - każdy kaukaz jest indywidualistą. Serdecznie pozdrawiam.
|
Rzuciła się na chłopaka przewracając co, na marmurowy nagrobek. - go na marmurowy nagrobek, chyba oO. Chwilę potem wyzioną ducha. - wyzionął. Kobiety, ani jej ciała - bez przecinka. Kocham was, jesteś najlepszym co mogło spotkać mnie w życiu - no to ich czy jego? odpowiedziała, spoglądając na niego smutnie - smutno. dzięki wody, - dźwięki. że nie mana nim żadnego z orbów, - ma na nich; co to są orby? O_O. jak dzwon kościelny, na ślubie rodziców, - bez przecinka. No, całkiem niezłe, wreszcie się postarałaś. Estetycznie to wyszło, jest trochę opisów, trochę dialogów. Nawet ciekawe, choć to "- Aaa" na końcu zupełnie mi nie pasuje;P. Poza tym całkiem niezłe  Choć nie moje klimaty^^.
|
o, fajny temacik. można będzie przys(z)pam/nować ;p
u mnie przez balkon napływają dźwięki dzwonów koscielnych. aż mi ochota na jedzenie odeszła od tego ;/
a playlista w linuxowym Amaroku wygląda tak: 1. The Dresden Dolls - Coin-operated boy 2. Happysad - Długa droga w dół 3. Farben Lehre - Terrorystan 4. Pidżama Porno - Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości 5. The Kooks - She moves in her own way(obok tych Pogodna najbardziej energetyczna i szczęśliwa piosenka, jaką znam) 6. The Dresden Dolls - Missed me(psychodelia tak.) 7. Happysad - Styrana 8. Hunter - T.E.L.I(chociaż nienawidzę, bo wspomnienia)
muzycznie dziś(oprócz The Dresden Dolls) raczej nieoryginalnie.
|
Patrzę dookoła, i nic nie widzę, RATUNKU(!) co się dzieje(?!)... Wokół pustka pisana przez wielkie "P"... Natłok myśli, sytuacji zrównuje mnie coraz to bardziej z podłożem po którym stąpam(...) Wszystkie słowa, którym jeszcze wczoraj można było ufać, odbijają się w uszach jak dźwięk kościelnych dzwonów... Wciąż słyszę tylko 'sama chciałaś(!)' 'jesteś głupia(!)' 'zawiodłam się na Tobie(!)' 'myślałam, że Ty już tak naprawdę...' 'to Twoja wina(!)' 'czy to prawda, że...' 'dlaczego...' Przed oczyma mam Wasze twarze, tak bardzo mi bliskie, a coraz to odleglejsze... Kiedyś mówiłam: mogę wszystko, nie ma rzeczy niemożliwych!!! A teraz mogę powiedzieć tylko tyle... PRZEPRASZAM, ŻE POTRAFIĘ TYLKO RANIĆ, PRZEPRASZAM, ŻE NIE MOGĘ COFNĄĆ CZASU, PRZEPRASZAM, BO NAPRAWDĘ CHCĘ... CHCĘ...NIEWAŻNE!!! NIE CHCĘ NIKOGO MĘCZYĆ MOIM -GŁUPIM- -BEZSENSOWNYM- ŻYCIEM(...)
|
Chodziłem do szkoły na Felińskiego najpierw do 64 a później do jedynki. Matematyki uczyła nas Pani Zapasiewicz matka Zdziśka Zapasiewicza. W naszej klasie uczył się Marek Katański, Ania Prucnal a później w ogólniaku Damięcki. I długo można by było jeszcze wspominać, wspominać... Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia. Też chodziłam trochę do jedynki, Zapasiewicz uczyła mojego starszego brata, potem udzielała już tylko korepetycji. O Prucnal słyszałam, mówiło się, że nauczyciele stale jej zwracali uwagę na złą dykcję, że jak mówi to świszcze, a tu proszę, aktorka i do tego śpiewająca  Do podstawowej chodziłam do 194, na Filarecką. To wracając ze szkoły szło się przez kościelne, a ja mały hultaj, próbowałam broić tak jak starsze chłopaki, którzy wieszali się na sznurze dzwonnicy, bywało, że zanim pokazał się ksiądz udało się któremuś rozbujać linę tak, że dzwon wydał dźwięk... mnie, dziewczynce, nie udało się to nigdy. Bardzo wtedy zazdrościłam chłopakom... Do mojej szkoły rok wyżej chodzili Kaczyńscy  , ale nie znałam ich w ogóle, tyle, że pamiętam z tamtych czasów, bo byli jednakowi no i grali w filmie tych dwóch co ukradli księżyc - i tak teraz czasem się głupio zastanawiam, czy ich wtedy jakoś też kiedy kusił ten sznur od dzwonnicy ...
|
Kati ja doskonale znam to uczucie, jak pies w strachu znika z oczu... Biała mi raz w życiu nawiała w lesie, usłyszała ujadanie psów i się przestraszyła. Na szczęście zgarnęłam ją bardzo szybko (zawęszyła się na jakimś krzaku tuż przed ruchliwą ulicą), na szczęście nie musiałam aż tak się stresować długimi poszukiwaniami jak Ty, biedna.  Ale strach przed tym odcinkiem lasu u Lukra pozostał i dużo czasu zajęło odkręcanie tego (dokładnie - prawie 3 lata  ). Teraz jest już ok, ale nadal nie idealnie. Z doświadczenia wiem, że najlepiej od razu zabierać ją często w tamto miejsce i robić super zabawę. Chociaż myślę, że terrier o wiele szybciej zapomni przykry incydent niż ta moja mini mali  - ma dokładnie jak belgi, niestety długo w niej takie traumy siedzą. W dodatku w naszej sytuacji musiały wówczas bić dzwony kościelne, bo Luka do dziś się boi tego dźwięku.  Gosia_i_Luka dnia Wto 17:31, 23 Wrz 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
Janusz napisal: Nigdy nie stanę się zwolennikiem takiej doktryny , kultu , skrajności , wykorzystywanej w celach zdobycia nie tylko władzy , zaszczytów , gdzie głównym celem jest zawładnięcie umysłami milionów ludzi. O nie !!!
Janusz napisal: Chociaż gdyby chwilkę pomyśleć to wcale nie musimy czekać na Jego powrót i w tym względzie dał nam "narzędzia" którymi możemy zrobić to sami , jeśli jeszcze nie dzisiaj , to kto wie czy nie będziemy do tego przygotowani już jutro. Czy decyzja należeć będzie do NAS ? Zapewne będzie należeć do naszych elit i ich przywódców.
do Janusza Czy Twoj post to zartobliwa prowokacja czy upojna proklamacja oblakanego w katolickim amoku? Chyba to drugie, bo nie podejrzewam o wesolosci osobe, ktora od samego poczecia sluchala bici dzwonow koscielnych oraz ktorej towarzyszyly dzwieki nieustannie przesuwanych koralikow rozanica, ktorej oblano czolo przed czyscem i ktora w imie milosci do rodzicow i strachu przed gniewem boskim walila swoja kilkuletnia klatke mruczac ze smirtelna powaga: "mea culpa" i ktora majac kilka lat uroczyscie dostapila zaszczytu zjedzenia ciala obrzezanego Zydka .
Janusz uwazam ze mozg masz wyprany razem z koscimi czaszki i kilkumiesieczna odwykowka od wszystkiego i wszystkich na dobre by wyszla. Myslales kiedys o samotnym rejsie dokola ................. Ziemii? :D
|
Kiedyś puściłam naszym psom wycie wilków i Czarek właśnie zaczął wyć  Na karetkę ani samochód z lodami nie reagują, ale wiele psów we wsi wyje, kiedy coś takiego jedzie. Tak samo jak wyją na dźwięk dzwonów kościelnych. Są psy, które wyją na dźwięk różnych instrumentów, np. pianina, fletu, a nawet gitary. No i oczywiście kiedy człowiek śpiewa  Chociaż pies mojego znajomego, bardzo już stary, ledwie się ruszał, większość dnia przesypiał na swoim posłaniu, ale kiedy ten brał gitarę i zaczynał grać - pies ostentacyjnie wychodził...
|
Moze jeszcze napisze szczegolowo o jego zachowaniu, ktore chcialabym zmienic: 1. strasznie szczeka gdy ktos zadzwoni do drzwi 2. gdy przyjdzie do domu ktos obcy, to strasznie szczeka, nie reaguje na moje prosby aby przestala; po czym jak sie uspokoi (a trwa to 3-5 min i niektorzy sie czasem naprawde boja, bo choc jest raczej sredniej postury, to jej glos jest przerazliwy) to sie do wszystkich przymila, daje lapki, przynosi pileczki i jest przegrzeczna 3. nie moze sie opanowac na dzwiek dzwonow koscielnych; mieszkam niedaleko kosciola i w dni powszednie dzwony dzwonia dwukrotnie, a w niedziele pol godziny przed msza, pierwsze o 7.30; moja Sarcia zaczyna wtedy swoj koncert, wyje i szczeka przez caly czas dzwonienia, a przestaje rowno z dzwonami; czasem w niedziele jak spimy, to jakos tego nie robi albo bardzo po cichu (chyba nie chce nas obudzic), ale wiem ze to jest silniejsze od niej...czy da sie to jakos zmienic???? Najbardziej martwi mnie to ze nie slucha jak ja jej kaze przestac szczekac...Po prostu nie reaguje... Prosze o jakies wskazowki...
|
LIPA 15 czerwca 2004
Pod moim oknem rośnie lipa zaczarowana spowita zapachem miodnym nocą syci mój sen niezaspokojony upaja miodową wonią jak słodkim winem pięknie szumią w głowie myśli szalone zaplatając się w senne marzenie
KOT 27 czerwca 2004
Noc jak kot Stąpa cichutko Przynosi senne mruczanki Ciemną łapką Przymyka Ci oczy Zanurzasz się w sen Jak dłoń w miękkie futerko I tylko rano Gdy znika Dźwiękiem budzika Zastanawiasz się: Noc u mnie była? Czy kot...
DZWON 27 czerwca 2004
Stary dzwon na kościelnej wieży od stu lat albo nawet dłużej wołał już tyle pokoleń na poranną mszę głosił w południe Anioł Pański... Dziś już za późno stuletnie serce nie wydobywa tonu z pękniętego płaszcza... Ale nadejdzie jego dzień... Dzwon można przetopić Serce odlać nowe... Czy można zrobić tak Z moim Albo Twoim Gdy zajdzie potrzeba?...
|
Mam propozycję dla wszystkich umęczonych biciem dzwonów kościelnych, może po prostu pomyślcie o nich w inny sposób. Oto cytat z książki- Marii Valtorty "Poemat Boga Człowieka" : "Nie pamiętacie już świątecznych dzwonków, które w czasach pokoju tak radosnym czyniły dzień poświęcony Panu? Duży dzwon wydawał, dzięki uderzeniom serca, pierwszy dźwięk w imię Prawa Bożego wydzwaniając: "Mówię w imię Boga - Sędziego i Króla." A mniejsze dzwony dodawały: "który jest dobry, miłosierny i cierpliwy." A dzwon najbardziej dźwięczny mówił głosem anielskim: "którego Miłość skłania do przebaczenia i współczucia, aby pouczyć was, że przebaczenie jest bardziej użyteczne niż niechęć, a współczucie bardziej potrzebne niż nieugiętość. Przyjdźcie do Tego, który przebacza. Wierzcie Temu, który współczuje."
|
Na osiedlu mieszkam od zawsze ale do kościelnych dzwonów używanych w lokalnej parafii od kilku lat ja i wielu moich znajomych współmieszkańców nie możemy się przyzwyczaić . Osoby przyjezdne z którymi miałem do czynienia ich agresywnym dźwiękiem i głośnością są zszokowane . Codzienne głośne ponad dopuszczalne normy łomotanie dzwonów wyrywa niemowlaki a także chore i zmęczone osoby ze snu . Wzywa okoliczne psy do zbiorowego wycia a także jest przyczyną padania rybek w akwariach . Temat ten niejednokrotnie był poruszany w lokalnej prasie a także na forach internetowych i spotkaniach z władzami miasta . Najwyższy czas aby kierownictwo parafii poszło po rozum do głowy i przestało nas nas katować w ten sposób . Można przecież na codzień używać cichej , stonowanej i melodyjnej sygnaturki a od święta , trwogi i wielkich wydarzeń bić w wielkie i głośne dzwony .
|
Decybel, coś ci się pomieszało, wiesz ile to jest 60 decybeli Dźwięk o takim natęzeniu , dobrze ukierunkowany staje się bronią. Dzwony kościelne mają to do siebie, ze w fazie wybrzmiewania pojawiają się dźwięki o bardzo niskiej częstotliwości. Nazywane są "infradźwiękami" lub "poddźwiękami". Nic nie stanowi dla nich przeszkody. Są to dźwięki, których ucho ludzkie nie odbiera, ale odbiera je organizm. Zakres słyszalności dla ucha ludzkiego to 16HZ, czyli 16 drgań na sekundę. Te poddzięki są odpowiedzialne za złe samopoczucie i wiele chorób. Od pewnego czasu stały sie elementem badań w celu użycia ich jaka broni
|
60 tys. euro odszkodowania za dzwony kościelne60 tys. euro odszkodowania za zbyt głośne i częste bicie kościelnych dzwonów musi zapłacić parafia z okolic Genui na północy Włoch nauczycielce, która 23 lata prowadziła sądową batalię. O wyroku sądu pisze we wtorek dziennik "La Repubblica". Sąd podkreślił, że kobiecie, mieszkającej w pobliżu parafii pod wezwaniem Madonna del Carmine w miejscowości Lavagna, należy się zadośćuczynienie z powodu poniesionych strat fizycznych i moralnych. Wysokość odszkodowania uwzględnia również to, jak długo nauczycielka narażona była na tę uciążliwość. Dzwony - podkreśla się - biły nie tylko zbyt często i intensywnie, lecz przede wszystkim ich bicie przekraczało dopuszczalne normy hałasu. Zgodnie z wyrokiem zasądzoną kwotę ma zapłacić parafia oraz jej proboszcz. Do sumy 60 tysięcy euro dodano także koszty postępowania sądowego w wys. 8500 euro. Ponadto sąd nakazał parafii obniżenie poziomu dźwięku dzwonów, a także ograniczenie ich użycia do mszy oraz podczas świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Gazeta informuje, że decydujące w tym wyjątkowo długim procesie okazały się zeznania świadków, którzy powiedzieli, że właśnie z powodu głośnych dzwonów nie odwiedzają mieszkającej koło kościoła kobiety. Źródło
|
Gorąco polecam książke Sapkowskiego pt. Narrenturm, jest genialna! Akcja dzieje się w średniowieczu, głównie na terenach śląska. Wszystko oscyluje wokół mnichów, burdeli, karczm, chędożenia cudzych żon itp Jest to powieść fantastyczna, I tom, w której główny bohater, zielarz z Bielawy przespał się, wśród dźwięków dzwonów kościelnych, z żoną pewnego szlachcica; z tego podowu wynikło bardzo dużo przykrycz acz komicznych sytuacji jest wiele wątków, dobry humor (takze czarny), mnóstwo sarkazmu i ironii, są sekrety i tajemnice, czyli ogółem wszystko co powinno znajdować się w dobrej książce z tej dziedziny polecam
Przytocze z pamięci jeden cytat który kojarzy mi się z tą książką: "Kościół, karczma, burdel, a pośrodku kupa gówna, oto parabola życia ludzikiego"
|
wchodziło trudno jak wódka "Judyta" w temperaturze pokojowej. Miły recenzencie, ubolewam mocno, że nie posiadasz lodówki i nie możesz schłodzić ulubionej wódki "Judyta". Współczuję również jeżeli takową masz, a mocne pragnienie nie pozwala ci czekać na wystudzenie gorącej flaszki. Domyślam się również, że sceny z knajpki zasugerowały ci takie porównania, więc przyjmuję te wynurzenia z właściwym sobie uśmiechem.
styl pisania a'la inżynier mechanik. Na przykład pierwsze zdanie - dzwięki dzwonu nie niosły się nad miastem jak jakieś-ładne-porównanie, nie usłyszał ich bohater po nieprzespanej z nerwów nocy, nie wzywały wiernych (bo kto rano wstaje temu Pan Bóg
wiadomo). Nic z tych rzeczy. Nawet stada wróbli nie spłoszyły przepraszam, co to jest "a'la inżynier mechanik" ? Wyczuwam tu, że domagasz się poezji w opisach kościelnych budowli i zwyczajów, ale za chwilę sam przecież piszesz : "Inna sprawa, że duże trudności sprawia mi przeczytanie na liście czegoś dłuższego niż jeden ekran" - więc bądź konsekwentny w swoich podpowiedziach. Chcesz mnie wyprowadzić "na manowce"?
Tekst przysięgi małżeńskiej moża było wziąć żywcem z liturgii
A kto powiedział, że wszędzie jest tak samo - "na jedno kopyto"? i po co komu te dłużyzny? No i niechlujstwa takie różne...Dziedziniec rozumiem jako dziurę otoczoną budynkiem - i kościoły raczej takiego czegoś nie miewają
Nie wystarczy zajrzeć do jednej encyklopedii aby komuś zwracać uwagę i zarzucać niechlujność. Doradzasz google?- to proszę wpisz sobie "dziedziniec+kościół" - to ci powinno wyjaśnić wątpliwości czy kościół może mieć dziedziniec. Niżej jeden z przykładów. http://www.eixen.de/Kontakt___contacts/polski/polski.html Właściwie to o czym ty mi chciałeś powiedzieć? ze ci się nie podoba? ja również się nie zachwycam, ale cały czas pracuję. pozdrawiam Irena :))
|
wszystkie staruszki przez ulicę Pozwalaj sobie Ireno do woli, skoro to naszego bohatera nie boli;-) nie świadczy czasem o jakimś ukrytym pragnieniu, albo skłonności? Hę? ;-)))
Ze wszystkiego LesP może sobie szydzić, ale od staruszek wara! Tak się poirytowałam, że aż zmieniłam monetę:piećdziesięciogroszówkę na "pięćdziesiątgroszówkę". A poza tym, poczytaj http://www.poema.art.pl/site/itm_50430.html pisze bo wierzy w ludzi, nawet ich tłumaczy: (fragment z opowiadania Żyj -"Napotkałeś dwóch chłopców, młodszych od ciebie o ponad dziesięć lat, nastolatków. Szli z naprzeciwka i widząc, że się zataczasz poczuli tę dziwną słabość, którą odznaczają się ludzie mali i zagubieni. Zaatakowali znienacka"). Więc nie niszcz mi mojego bohatera, bo w swoich poglądach nie jestem odosobniona.
Co do ukrytych pragnień, to każdy je ma. Codziennością dla ludzi stały się: niesprawiedliwość społeczna, skrajna nędza i lodowata, odrażająca obojętność na krzywdę i zło. Moim pragnieniem nie jest pisanie o nagrodę, o medal złoty czy kartoflany (ten zresztą jest miły), ale chcę poruszyć ludzi w tematach, o którzych trzeba rozmawiać. Pewnie jest to jakiś bunt przeciw mediom podrzucającym zastępcze dziwadła: o politykach, wewnętrzynych machlojkach, co powiedział jeden o drugim, jak wypadł na plakacie ten czy inny przyszły urzędas, władca żebraków, karmienia brudami i bzdetnymi serialami- aby nikt nie miał czasu na zastanawianie się gdzie tkwi przyczyna zła. Wszędzie fałsz i beznadzieja. Czy mówi się gdzieś o nędzy? czy robi się coś dla ludzi biednych? Czy ktoś wam pomoże jak stracicie pracę? Ktoś wam zapewni dach nad głową, zapłaci za czynsz. Dzisiaj nikogo to nie interesuje. Nie masz kasy - powieś się, nawet kościelne dzwony nie zadzwonią, jak zabraknie dźwięku monet. Ksiądz też nie odprowadzi do grobu, powie ci że ma za mało pieniędzy na buty. (Jacy oni są biedni)
Pozdrawiam Irena ;-)))) ps. wspaniałe jednoślady
|
Na początek powiem tak.. 0,6 s. Mogłeś oszczędzić tego przykrego widoku :* Dobra teraz na serio..zadziwiłeś mnie tym filmikiem. Bf full i inward side super :D webster elegancki.. Ale dzwięk to byś wyciszył bo słychać dzwony kościelne w tle :D:*
|
Dobre, dobre :) Jeśli muza nie będzie nachalna i co jakiś czas będziemy się mogli wsłuchać w dźwięki otoczenia(np kościelnego chóru, dzwonów, itd), to powinno być bardzo klimatycznie ^^
|
Muzyka religijna ze względy na tekst czy ze względu na zespół W moim przypadku czasem jedno, czasem drugie. Kiedyś przyciągała mnie raczej melodia, nie zwracałam uwagi na treść. Teraz lubię szukać sensu nawet w słowach piosenek. O dziwo, utwory napisane do zupełnie innych celów niż religijne, mogłyby z powodzeniem wielbić Pana. Gdy dana piosenka spodoba mi się (tekst i/lub melodia), zaczynam interesować się zespołem. Parę razy zainteresowałam się utworami ze względu na zespół. Zauważyłam, że część ludzi nie lubi "ciszy", tzn. wchodząc do domu/pokoju natychmiast włączają oni radio/tv/komputer/itp. żeby tylko coś "brzęczało": nieważne jakie dźwięki wychodzą w eter, bo w większości przypadków nie słuchają tego co słychać. Zastanawiałam się długo, czemu tak się dzieje, w jakim celu oni to robią. Doszłam do wniosku, że czują potrzebę zagłuszania czymś swoich myśli, których nie chcą słuchać. Bo właśnie w "ciszy" można wsłuchać się w głos wewnętrzny i porozmawiać z samym sobą. Przy wyrazie "cisza" użyłam specjalnie cudzysłów, ponieważ tak naprawdę ciszy nie ma - gdy dobrze się wsłuchamy, usłyszymy szum wiatru, morza, sprzypienie drzwi, świergot ptaków, rozmowy/śmiech/krzyki sąsiadów, dzwony kościelne, kapiącą wodę z kranu, warkot komunikacji miejskiej ... Bardzo lubiłam iść do pracy ok. 5:30, bo wtedy słuchałam cudnego śpiewu skowronka i "muzyki" przyrody. Po 6-ej rozpoczynał się warkot ludzkiej cywilizacji. A w niedzielę, kiedy jest spokojniej, cieszą mnie dźwięki dzwonów kościelnych, nawołujących do udziału we mszy św. Poniżej dzwon Zygmunta z Katedry Wawelskiej: http://www.youtube.com/wa...feature=relatedSłychać go w całym Krakowie, jedynie w wielkie okazje Kościoła Katolickiego (np. z okazji wyboru/śmierci Jana Pawła II) lub państwowe, np. z okazji przystąpienia do UE. Parę razy słyszałam go o północy w Nowy Rok.
|
To wszystko piekne i wzniosłe co piszesz. Ale bezuzyteczne jeśli chodzi o zastosowanie praktyczne. Wolność wyznania, sumienia... To też jest piekne, ale naduzywane może być bardzo groźne. ale któż mi wykarze, w jaki sposób ubiór muzułmanki w szkole szkodzi zagraża bezpieczeństwu, zdrowiu czy życiu ? Czy czador albo hidżab bardziej koliduje z dobrymi obyczajami niż prześwitujące bluzki i pępki na wierzchu ?
Niby nie, ale... Muzułmanie wydają się być zbirowościa podobną w działaniu do organizacji gejowskich - zawsze będą czegoś żądać. Przypuśćmy, że zgodzonoby się na noszenie tych czadorów przez dziewczyny w szkołach. Potem pewnie muzułmanie zażądaliby kolejnych rzeczy - na przykład zwiększenia liczby meczetów, swoich kanałów TV, swoich przedstawicieli w rządzie - bo czemu nie? Łatwo zdobyliby wiekszość - bo ci imamowie czy jak ich tam zwać umieją po mostrzowsku operowac nastrojami prymitywnego motłochu - a to jest gros społeczeństwa islamskiego. Potem... niech nam wyobraźnia dopowie co może byc potem. Przewrót Chomeiniego dobitnie pokazał co się może dziać gdy do władzy w państwie dochodzą fanatycy religijni. I tak od głupiej chusty - możemy nie wiedząc kiedy dojść do państwa islamskiego, w którym nie będzie miejsca zarówno dla chrześcijan jak i dla ateistów. Brońmy się przed tym. Jeśli już mam wybierać - tysiąc razy bardziej wolę dźwięk dzwonów kościelnych, procesję w boże ciało i wesołego ojca Rydzyka niż jęki muezzina, kobiety na ulicach owinięte szmatami i zakaz pod karą śmierci wszytkiego co nie związane z islamem. Mamy swoją kulturę, obyczaje, styl zycia - ugruntowane od setek lat. Nie potrzeba nam kultu głupiego, zboczonego pedofila. Nie potrzeba nam nic co arabskie (no chyba że cyfry:)). Niech oni sobie w spokoju zyją w swoich stronach i nie wtrącają się do tego co się dzieje u nas. I vice versa.
|
Sly One vs. Jurrane – Time Bomb1. Original Mix 2. Tom Colontonio Remix Odsłuch: http://www.vonyc.com/shop...d4-22a0e51c1118Wydanie: official wydawnictwo - 1 września 2007 r. Kolejna produkcja Sly One po interesującym House Of Muzik z lutego 2007 r. wraz z symfonicznym remixem Ian’a Betts’a. Tym razem, wespół z Jurrane ( http://www.jurrane.com/ ) powstała mega energetyczna rakieta, która z pewnością zainteresuje wielu forumowiczów z uwagi na bijące podobieństwo do Nu-Nrg – Casino. I no właśnie… Zamiast rozpisywać się o Time Bomb, uważam że warto porównać nową produkcję do kawałka włoskiego duetu. W Casino bardzo drażnił mnie skrzeczący motyw, który stanowił napęd całej kompozycji, a wraz z nim niewielka ilość melodyjno-technicznych urozmaiceń. W Time Bomb jest zgoła odmiennie. Bassline wraz z melodią mają głębsze brzmienie, kick – szczególnie w remixie Tom’a Colontonio doprawiony jest charakterystycznym surowym brytyjskim uderzeniem, melodia oddana na kształt dźwięcznych dzwonkowatych dodatków idealnie harmonizuje całość. Czuć przede wszystkim większy rozpęd utworu niż w przypadku Casino. Idealnie wkomponowany zarzynający dźwięk podobny do pisku palonych opon oraz zmutowany vocal nadają temu dziwacznemu tworowi niesamowite przyśpieszenie. Dwie wersje i w zasadzie bez większych różnic. Oryginał lekko przytłumiony, choć z dodatkowym zakręconym samplem; remix Colontonio z ciekawym motywm przypominającym dudnienie kościelnych dzwonów. Produkcja na medal. Z suportem wielkich nazwisk z trance’owego świata, których ciężko zliczyć i wymienić. Ciekaw jestem czy Wasze opinie są podobne?
|
Stary kapłan i żołdacy Zalewo, gm.: Zalewo, pow.: iławski
Zdarzyło się to w czasie okrutnej zarazy, gdy dżuma nawiedziła Prusy i zabrała życie wielu ludziom. W niektórych okolicach wsie i miasta wyglądały jak wymarłe. Zalewo zostało w tym czasie najechane przez najemnych żołnierzy litewskich. Żołdacy na małych koniach i mundurach, przypominających bardziej łachmany niż uniformy, wpadli pędem do miasta i rozpoczęli plądrowanie domów. Zalewo było opustoszałe, gdyż część jego mieszkańców dawno już uciekła, a reszta ukryła się w pobliskim lesie. W mieście pozostał tylko stary kapłan, Johann Nebius. Rabusie wynosili z kamienic żywność oraz wszelki dobytek i składali wszystko na placu przed kościołem. Wtedy z wieży kościoła odezwał się nagle dźwięk dzwonu, któremu towarzyszyło ludzkie zawodzenie jednego i tego samego straszliwego słowa: Pestilenzia! Pestilenzia! – „Zaraza! Zaraza!”. Jednocześnie w oknie wieży kościoła ukazała się biała postać, do zjawy czy ducha podobna, która, stojąc z rozpostartymi ramionami, wydawała owe przerażające wycie. Najeźdźcom zaparło dech w piersiach z przerażenia i zaraz rzucili się do panicznej ucieczki, pozostawiając przed kościołem zgromadzone łupy. Zalewo było wolne i oszczędzone od rabunku. Jednak to nie duch uratował miasto od splądrowania, lecz kapłan Johann Nebius. To właśnie on, niezwykle wychudzony z głodu, uderzył w dzwon kościelny, a następnie okryty białym prześcieradłem ukazał się w oknie wieży kościoła i zawodził słowa pestilenzia. Tym sprytnym sposobem mądry kapłan uratował Zalewo przed grabieżą. Johann Nebius zmarł 10 listopada 1710 r. na dżumę. Mieszkańcy Zalewa, w podziękowaniu za ratunek, pochowali dzielnego kapłana na honorowym miejscu w kościele pod ołtarzem. Obraz olejny przedstawiający Johnna Nebiusa wisiał jeszcze do 1945 r. na północnej ścianie nawy kościoła w Zalewie.
|
Spider-Man 3 (2007)  OPIS: W trzecie odsłonie przygód człowiek-pająk będzie musiał zmierzyć się z czterema wrogami. Jego pierwszym wrogiem jest prawdziwy zabójca wujka Bena, Mark Filnt , który zbiegł z więzienia. Podczas ucieczki postanawia ukryć się na obszarze testowania molekularnego reaktora który łączy jego ciało z piaskiem, tworząc Sandmana. Harry Osborne jest przekonany że to Peter zabił jego ojca. Odnajduje lotnie i strój Green Goblina i postanawia go wykorzystać do zemsty na spider-manie. Życie uczuciowe Petera Parkera w tej części jest bardzo burzliwe, decyduje on oświadczyć się M.J. ale w jego życiu pojawia się inna kobieta, Gwen Stacy. Podczas spaceru po parku z M.J. niedaleko nich spada mały meteryt na którym znajduje się symbiot, czarny pochodzący z kosmosu organizm potrzebujący adrenaliny do życia. Peter zabiera go do laboratorium doktora Connorsa, lecz ten ucieka przyczepiając się mu do buta. Kiedy symbiot odkrywa że jego „nosiciel” prowadzi bardzo extremalny tryb życia i będzie w stanie dać mu dużo adrenaliny, postanawia połączyć się ze Spider-manem. Łączy on się ze strojem i zmienia jego kolor na czarny, daje mu dodatkowe moce, kostium jest wtedy o wiele wytrzymalszy i ma zdolność samo regeneracji. Lecz ta fuzja nie wpływa tylko na wygląd, symbiot opanowuje Petera także od zewnątrz, wyzwala w nim negatywne emocje, pobudza chęć zemsty na Sandmanie, o ile w poprzednich częściach człowiek-pająk się tylko bronił, nie próbował zabijać swoich wrogów to teraz staje się bezwzględny, także w życiu służbowym. W redakcji zostaje zatrudniony Eddie Brock, rywalizuje on o posadę fotografa spider-mana, tylko że on przedstawia go w niekorzystnym świetle. Peter udowadnia że zdjęcia rywala są preparowane, przez co Eddie traci prace. Spider-man widzi swoją negatyw zmianę i postanawia skończyć z symbiotem, odkrywa że wyczulony on jest na głośne dźwięki, dostaje się do dzwonu na wieży kościelnej. Odgłos dzwonu zmusza go do opuszczenia Petera. Spada on z wieży wprost na ręce Eddiego który śledził spider-mana. Łączy on od razu ze swoim znalazcą i w wyniku tej fuzji powstaje największy dotychczasowy i najgroźniejszy wróg człowieka-pająka, Venom. cd 1. cd 2 http://www.fotosik.pl/sho...6aa13aadae4f958http://www.fotosik.pl/sho...9ecefe5394de9ddWaga: 515 MB Jakość TS, ale wyjątkowo fajny - widać to na screenach FORMAT RMVB DVDRip PL
|
 W trzecie odsłonie przygód człowiek-pająk będzie musiał zmierzyć się z czterema wrogami. Jego pierwszym wrogiem jest prawdziwy zabójca wujka Bena, Mark Filnt , który zbiegł z więzienia. Podczas ucieczki postanawia ukryć się na obszarze testowania molekularnego reaktora który łączy jego ciało z piaskiem, tworząc Sandmana. Harry Osborne jest przekonany że to Peter zabił jego ojca. Odnajduje lotnie i strój Green Goblina i postanawia go wykorzystać do zemsty na spider-manie. Życie uczuciowe Petera Parkera w tej części jest bardzo burzliwe, decyduje on oświadczyć się M.J. ale w jego życiu pojawia się inna kobieta, Gwen Stacy. Podczas spaceru po parku z M.J. niedaleko nich spada mały meteryt na którym znajduje się symbiot, czarny pochodzący z kosmosu organizm potrzebujący adrenaliny do życia. Peter zabiera go do laboratorium doktora Connorsa, lecz ten ucieka przyczepiając się mu do buta. Kiedy symbiot odkrywa że jego „nosiciel” prowadzi bardzo extremalny tryb życia i będzie w stanie dać mu dużo adrenaliny, postanawia połączyć się ze Spider-manem. Łączy on się ze strojem i zmienia jego kolor na czarny, daje mu dodatkowe moce, kostium jest wtedy o wiele wytrzymalszy i ma zdolność samo regeneracji. Lecz ta fuzja nie wpływa tylko na wygląd, symbiot opanowuje Petera także od zewnątrz, wyzwala w nim negatywne emocje, pobudza chęć zemsty na Sandmanie, o ile w poprzednich częściach człowiek-pająk się tylko bronił, nie próbował zabijać swoich wrogów to teraz staje się bezwzględny, także w życiu służbowym. W redakcji zostaje zatrudniony Eddie Brock, rywalizuje on o posadę fotografa spider-mana, tylko że on przedstawia go w niekorzystnym świetle. Peter udowadnia że zdjęcia rywala są preparowane, przez co Eddie traci prace. Spider-man widzi swoją negatyw zmianę i postanawia skończyć z symbiotem, odkrywa że wyczulony on jest na głośne dźwięki, dostaje się do dzwonu na wieży kościelnej. Odgłos dzwonu zmusza go do opuszczenia Petera. Spada on z wieży wprost na ręce Eddiego który śledził spider-mana. Łączy on od razu ze swoim znalazcą i w wyniku tej fuzji powstaje największy dotychczasowy i najgroźniejszy wróg człowieka-pająka, Venom. Screen  Wersja do obejrzenai on-line O_o Bondik jak zamiast dopisywać drugi post z działającymi linkami edytuj ten dodając nowe linki Post edytowany przez MaXpl17
|
 produkcja: USA gatunek: Akcja , Sci-Fi data premiery: 2007-05-04 (Polska) , 2007-04-16 (Świat) reżyseria Sam Raimi scenariusz Alvin Sargent zdjęcia Bill Pope muzyka Christopher Young na podstawie: komiksów Stana Lee i Steve'a Ditko od lat: 12 czas trwania: 140 min dyst.: United International Pictures Sp z o.o. W trzecie odsłonie przygód człowiek-pająk będzie musiał zmierzyć się z czterema wrogami. Jego pierwszym wrogiem jest prawdziwy zabójca wujka Bena, Mark Filnt , który zbiegł z więzienia. Podczas ucieczki postanawia ukryć się na obszarze testowania molekularnego reaktora który łączy jego ciało z piaskiem, tworząc Sandmana. Harry Osborne jest przekonany że to Peter zabił jego ojca. Odnajduje lotnie i strój Green Goblina i postanawia go wykorzystać do zemsty na spider-manie. Życie uczuciowe Petera Parkera w tej części jest bardzo burzliwe, decyduje on oświadczyć się M.J. ale w jego życiu pojawia się inna kobieta, Gwen Stacy. Podczas spaceru po parku z M.J. niedaleko nich spada mały meteryt na którym znajduje się symbiot, czarny pochodzący z kosmosu organizm potrzebujący adrenaliny do życia. Peter zabiera go do laboratorium doktora Connorsa, lecz ten ucieka przyczepiając się mu do buta. Kiedy symbiot odkrywa że jego „nosiciel” prowadzi bardzo extremalny tryb życia i będzie w stanie dać mu dużo adrenaliny, postanawia połączyć się ze Spider-manem. Łączy on się ze strojem i zmienia jego kolor na czarny, daje mu dodatkowe moce, kostium jest wtedy o wiele wytrzymalszy i ma zdolność samo regeneracji. Lecz ta fuzja nie wpływa tylko na wygląd, symbiot opanowuje Petera także od zewnątrz, wyzwala w nim negatywne emocje, pobudza chęć zemsty na Sandmanie, o ile w poprzednich częściach człowiek-pająk się tylko bronił, nie próbował zabijać swoich wrogów to teraz staje się bezwzględny, także w życiu służbowym. W redakcji zostaje zatrudniony Eddie Brock, rywalizuje on o posadę fotografa spider-mana, tylko że on przedstawia go w niekorzystnym świetle. Peter udowadnia że zdjęcia rywala są preparowane, przez co Eddie traci prace. Spider-man widzi swoją negatyw zmianę i postanawia skończyć z symbiotem, odkrywa że wyczulony on jest na głośne dźwięki, dostaje się do dzwonu na wieży kościelnej. Odgłos dzwonu zmusza go do opuszczenia Petera. Spada on z wieży wprost na ręce Eddiego który śledził spider-mana. Łączy on od razu ze swoim znalazcą i w wyniku tej fuzji powstaje największy dotychczasowy i najgroźniejszy wróg człowieka-pająka, Venom. lektor PL podstawiony na bazie napisów, sztuczny z syntezatora mowy
|
Tak właśnie słucham sobie nowego albumu Marka i im dłużej słucham tym bardziej czuję się zawiedziony. Czyż Dieter i Mark przestali wyczuwać jak się robi ten biznes? Przecież lato za pasem i oprócz "Summer Love" co mam puścić na prywatce czy zabawie? Przy którym innym utworze można się bawić? Przecież jak zapodam jaki kolwiek utwór z tej płyty (oprócz wspomnianego), zaraz wszyscy każą mi zmienić piosenkę. Ja tam mogę zrozumieć ten album na jesienne deszcze. Nawet troszkę żywsza piosenka "Heaven Is For Everyone" nie pomoże. Początek piosenki "Over You" przypomina mi Enye, a dalsze dźwięki zwrotki Errola Browna. "She Walks Like An Angel" - za dużo trąbki, a chórek z jakiś amerykańskich kościołów robi z tej piosenki utwór typowy na babtystyczne nabożeństwa. "Gimme A Chance" - kolejna piosenka z uuuuu i oooo, a pozatym balladka bez konkretnego wyrazu. "Stop It" -"If kolejny zapychacz, taki bez głębi. "If Your Heart Is Crying" - gdyby dodać dzwony we wstępie - kościelny przebój murowany! "Can I Hold You" - kolejna ballada na samotne wieczory. "Can't Change Lovers" - typowy utworek w sam raz dla Show Olgi Lipińskiej... zresztą gdzieś już to słyszałem. "If I Could Fly" - i znów ballada - oczy same się zamykają... "Every Hearts Is Beating" - szybszy utworek ale nie ma w sobie tego z czego Bohlen słynie... "If I Can't Have Your Love" - muza typowa do kawiarni, gdzie pociągając łyk kawy w miłej atmosferze można pogadać o byle czym... I ostatni "Never Let You Go" - ballada, gdzie można ją słuchać gdy chłopaka rzuci dziewczyna lub na odwrót. Ojojoj brakuje mi tego Bohlena z czasów Modernu, a wakacyjne urlopy niedługo i co będziemy słuchać - stare kawałki Modern Talking...!!!
|
Tak właśnie słucham sobie nowego albumu Marka i im dłużej słucham tym bardziej czuję się zawiedziony. Czyż Dieter i Mark przestali wyczuwać jak się robi ten biznes? Przecież lato za pasem i oprócz "Summer Love" co mam puścić na prywatce czy zabawie? Przy którym innym utworze można się bawić? Przecież jak zapodam jaki kolwiek utwór z tej płyty (oprócz wspomnianego), zaraz wszyscy każą mi zmienić piosenkę. Ja tam mogę zrozumieć ten album na jesienne deszcze. Nawet troszkę żywsza piosenka "Heaven Is For Everyone" nie pomoże. Początek piosenki "Over You" przypomina mi Enye, a dalsze dźwięki zwrotki Errola Browna. "She Walks Like An Angel" - za dużo trąbki, a chórek z jakiś amerykańskich kościołów robi z tej piosenki utwór typowy na babtystyczne nabożeństwa. "Gimme A Chance" - kolejna piosenka z uuuuu i oooo, a pozatym balladka bez konkretnego wyrazu. "Stop It" -"If kolejny zapychacz, taki bez głębi. "If Your Heart Is Crying" - gdyby dodać dzwony we wstępie - kościelny przebój murowany! "Can I Hold You" - kolejna ballada na samotne wieczory. "Can't Change Lovers" - typowy utworek w sam raz dla Show Olgi Lipińskiej... zresztą gdzieś już to słyszałem. "If I Could Fly" - i znów ballada - oczy same się zamykają... "Every Hearts Is Beating" - szybszy utworek ale nie ma w sobie tego z czego Bohlen słynie... "If I Can't Have Your Love" - muza typowa do kawiarni, gdzie pociągając łyk kawy w miłej atmosferze można pogadać o byle czym... I ostatni "Never Let You Go" - ballada, gdzie można ją słuchać gdy chłopaka rzuci dziewczyna lub na odwrót. Ojojoj brakuje mi tego Bohlena z czasów Modernu, a wakacyjne urlopy niedługo i co będziemy słuchać - stare kawałki Modern Talking...!!! Pkmodern, mistrzu nad mistrzami jak zwykle trafiłeś w samo sedno Ta płyta, mimo, że znakomita nadaje się tylko na dłuuuuuugie jesienne wieczory. Na lato nadaje się tu tylko summer love i nic więcej. Jeżeli szukasz czegoś na lato to proponuje Ci album SIB, gdzie dobre są 4 piosenki a na coś konkretnejszego trzeba będzie troche poczekać mysle tu o albumie Thomasa, który będzie sie. chyba zankomicie nadawać na lato. Pozdrawiam.
|
Nie, nei jest :p <bierze do rak widły> i jesli nadal będziesz obstawał przy swoim zdaniu możesz przypadkowo się na nie nadziać
Mój komputer wydaje dziwne dzwięki przypominajace bicie dzwonu koscielnego. Czy to jest normalne?
Stymulator -> Gołębie
|
Miejsce akcji: Chrzanów, Osiedle Północ. Czas: Noc dobiega końca.
Przewracam się na drugi bok, żeby odpocząć przed kolejnym długim, pracowitym dniem, gdy nagle ze snu wyrywa mnie metaliczny łomot. Koniec spania, patrzę na budzik: 6.00. Właśnie rozdzwoniły się dzwony na kościelnej wieży⌠I tak jest codziennie. Nie pomaga chowanie głowy pod poduszkę, ich dźwięk jest bardzo donośny. Na usta cisną się przekleństwa, ale po kilku minutach można znowu zasnąć.
Ale nie w maju. Teraz po dzwonach odzywają się trąbki. Zaczynają o różnej porze: 6.15, czasami 6.30. Grają solo lub w duecie. Kończą około siódmej, kiedy i tak trzeba wstawać lub sen odszedł już bezpowrotnie. Ostatnio trębacze grali w kierunku zachodnim, co było dla mnie mniej uciążliwe, ale dzisiaj otwarło się niestety okienko wschodnie (w kierunku Mekki? Jerozolimy? ). Pobudka była szybka i skuteczna.
Rozumiem, że w naszym mieście mieszka wielu pobożnych katolików, ale czy naprawdę głośne publiczne obrzędy religijne muszą się odbywać o szóstej rano?! Dzwony bijące na wieży w południe stanowią miły tradycyjny akcent i wcale mi nie przeszkadzają, chociaż nie po drodze mi z Kościołem katolickim (ani żadnym innym). Grania na trąbce też można by z przyjemnością posłuchać w południe lub wczesnym wieczorem. Ale dzwony i trąby o świcie, kiedy większość ludzi śpi jeszcze snem sprawiedliwego â jaki to ma sens? Kto ma wstać, to i tak sam wstanie; kto zostanie obudzony niepotrzebnie, na pewno nie pomyśli dobrze o Kościele; a kto się nie obudzi, nawet nie będzie wiedział, że dzwonili i grali.
Niektórzy powiedzą pewnie, że to tradycja. Jak dla mnie, to po prostu brak elementarnej kultury i troski o bliźnich. Świat się zmienił na tyle, że wszyscy mają budziki i nie potrzebują już sygnałów z wieży. Poza tym ludzie prowadzą różny tryb życia i nie każdy musi wstawać o szóstej rano. Ciekawe, co powiedzieliby księża, gdyby puścić im pod oknami głośną muzykę w środku nocy albo gdyby o piątej rano budził ich muezin.
Trochę przydługi ten mój post, ale gdzie indziej mogę wylać moją złość i bezsilność? Przecież ONI i tak wiedzą, że robią dobrze i za nic nie zmienią zdania. Zastanawiam się tylko, jaki jest efekt takich akcji: przyciągnięcie ludzi do Kościoła czy wręcz przeciwny.
Idę spać, ale nie na długo. Za parę godzin znowu zacznie się ewangelizacja o świcieâŚ
|
Coś w temacie głośno bijących dzwonów, idealne do wykorzystania przez niektórych populistów: Kod:Amerykański biskup został skazany na 10 dni więzienia za zbyt hałaśliwy dźwięk dzwonów kościelnych. Karę warunkowo zawieszono na okres 3 lat. Wyrok jest konsekwencją skargi złożonej przez komitet mieszkańców, których domy znajdują się w pobliżu parafii wyposażonej w donośne dzwony. Zdaniem lokatorów mieszkających w sąsiedztwie Katedry Chrystusa Króla w Phoenix, dźwięk dzwonów, które pomiędzy godziną 8 a 20 rozbrzmiewały co godzinę, był nie do zniesienia. Wg ich pomiaru, natężenie emitowanego przez nie dźwięku oscylowało w granicach 67 dB i było zbyt dokuczliwe. Ludziom nie podobało się także to, że słychać je było zbyt często. Sąd rozpatrzył skargę mieszkańców, przyznał im rację i postanowił wymierzyć biskupowi Richardowi Painterowi karę 10 dni więzienia w zawieszeniu na 3 lata. Według sędziego, duchowny odpowiada za naruszenie przepisów dotyczących akceptowalnego natężenia hałasu. Zgodnie z decyzją sądu, dzwony mogą emitować hałas nie przekraczający 60 dB, ale wyłącznie w niedziele oraz podczas ważnych świąt religijnych. Sędzia zaznaczył, że dzwony mogą rozbrzmiewać w wyznaczone dni, ale nie na dłużej niż 2 minuty. Dziennik "The Daily Telegraph" poinformował, że Richard Painter zamierza odwołać się od wyroku. Warto nadmienić, że wg orientacyjnych danych, poziom natężenia dźwięku w trakcie normalnej rozmowy wynosi także ok. 67 dB, a podczas pracy odkurzacza ok. 90 dB. Trzeba się zatem zastanowić, czy mieszkańcami Phoenix kierowała troska o zdrowie i środowisko w którym mieszkają czy też zwykła ludzka złośliwość? http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,11203405,wid,11203405,wiadomosc.html?ticaid=6830a
|
Najpierw do Toma. Tak, masz rację. Pies rasy amstaff może się tak zachować, jak odbezpieczony pistolet w rękach niezrównoważonego osobnika rodzaju ludzkiego. Jest to rasa zaliczona do niebezpiecznych. Więc taki pies powinien być specjalnie ułożony, z bezwzględną eliminacją agresywnych zachowań. Jest to możliwe - ale u odpowiedzialnych opiekunów takiego psa. Trudno, pozostaje uśpienie zwierzęcia, jednakże winny bezprzecznie jest ten opiekun.
Teraz do Ciebie, Pycliku. Jest mi wstyd za Ciebie. Barakuda sprawił mi dużą (wirtualną) przyjemność. To dla nas obu niebywały komplement i uznanie. A że nieraz przynudzamy - to fakt. Trochę samokrytyki nie zaszkodzi. Przecież nie każdy lubi "historię starożytną". Nawet Admin jej nie lubi. Mój link "Polowaneczko" do Ciebie także jest adresowany. Dobrze, że znacznie różnimy się od siebie. Ty masz ambiwalentne podejście do dzwonów, patronów i zwierząt. Ja inne: dla mnie dżwięk kościelnych dzwonów jest jak muzyka klasyczna, św. Patronów poważam i szanuję oprócz jednego - tego świętego dla tych niby myśliwych, Hubertem zwanym. Czyż nie jest szczytem hipokryzji powoływanie się na św. Huberta podczas rzeźnej orgii urządzanej zwierzętom? Może św. Hubert o tym nie wie w tym Niebie, co na tej Ziemi ten ludzki rodzaj wyprawia z istotami "podlejszej" kategorii. Jak będę kiedyś w postaci niematerialnej, to ja sobie porozmawiam z tym Hubertem. Może i on jeszcze tkwi w czasach starożytnych, gdzie faktycznie dziki zwierz zagrażał temu ludzkiemu rodzajowi. Myślę, iż najwyższy czas na aktualizację niektórych świętych. Ty obejmujesz swoim umysłem (pewnie także ścisłym) całą faunę i florę. Jeżeli tak, to bądż miły i do tej fauny zalicz ten nasz ludzki rodzaj. A co ten "ludzki rodzaj" potrafi wymyślić i zrealizować, to jest niepojęte nawet dla Stwórcy Wszechmogącego, gdzieś tam w Kosmosie. Patrząc na to wszystko z kosmologicznego punktu widzenia, to nasze bytowanie na Ziemi jest krótsze, niż mgnienie naszego oka. Co nie upoważnia nas do wzajemnej rzeźni jak i sportowej rzeźni dla "podlejszych " gatunków. Mam wątpliwości, czy dalej przesyłać Ci pozdrowienia.
|
Antoni. Uważam, iż powinniśmy ustalić domyślne platformy, z których nasze tezy będą mogły wyjść na szersze wody. Dla Ciebie przyjmuję pozycję uśrednionego agnostyka, dla mnie pozycję osoby umiarkowanie wierzącej (tj. wątpiącej w dogmaty Ojców Kościoła). Gdyż poruszane zagadnienie nie można odłączyć od katolicyzmu jak i sprowadzić tylko do hałasu. Czyli nic z wojującego ateizmu jak i z religijnego fanatyzmu. Bez obstrukcji umysłowej jak i fizycznej.
Z tym kierunkowym mikrofonem to przesadziłeś. Mojego wywodu dot. Policji i sakralizmu nie chwyciłeś. Pragnę Ci przypomnieć, że w naszej III RP każda służba mundurowa ma swego świętego patrona (wprawdzie Ty nie lubisz świętych patronów). Policja w naszej RP także ma takowego - jest nim św. Michał Archanioł w pancerzu. Podstawa prawna dla tego Patrona (abyś nie podważył mojej informacji) to Dz.U. z dnia 4 grudnia 1999r, nr 97, poz.1136, par.2.6.
Więc dla Policji w RP wszystkie obiekty na terenie danego kościoła są eksterytorialne, włącznie z dzwonnicą i zabudowanymi dzwonami. A dźwięk bijących dzwonów jest także "eksterytorialny", jeżeli Ci nie odpowiada że - "sakralny". Sądzę, że nie chcesz narazić naszej Policji na utratę ich patrona. W przypadku "dzwonnej" interwencji Policji, władze kościelne mogą np. odebrać św. Michała Gabriela, a nasz Sejm skasuje ustawę o Patronie dla Policji. A chyba sobie nie wyobrażasz Policji bez patrona? Tak więc zrezygnuj z roszczeniowej postawy wobec Policji w Chrzanowie - w kwestii zażalenia/doniesienia na okolicznych "dzwonników".
Jeżeli chociaż w części zgadzasz się z moimi wywodami, to dalej będziemy rozwijać ten nurtujący Ciebie temat.
Nadal Twój "dzwonnik".
|
Druidzie, każda dyskusja rozwija człowieka, a my przecież rozwijać się chcemy! Do Twojej domyślnej platformy, którą dla mnie przeznaczyłeś ( nie mylić z PO ) dodałbym jeszcze potrzebę przestrzegania prawa i równość wobec prawa ( nie mylić także z PIS ). Zadziwiłeś mnie tym policyjnym patronem, jako że dotychczas myślałem, że zarówno Państwo Polskie jak i Policja Polska są świeckie. Podałeś Dziennik Ustaw, sprawdzę, jakkolwiek na razie nie bardzo widzę związku miedzy patronem a hałasem dzwonów, który nie jest świecki ani wyznaniowy, tylko â w nadmiarze â przeszkadzający i powodujący uszkodzenia słuchu, stąd jego natężenie jest regulowane przez polskie prawo, obowiązujące oczywiście wszystkich, niezależnie od wyznania bądź jego braku. To były banały, a teraz jeszcze truizm fizyczny: ten sam hałas, wytwarzany przez to samo źródło ( dzwony) słychać zarówno na terenie kościelnym( wg Ciebie eksterytorialnym, sakralnym, stąd niedostępnym dla policji â do dyskusji, ale nie teraz i tutaj, np. jakieś poważne przestępstwo),jak i poza tym terenem, który chyba także dla Ciebie i policji jest bezdyskusyjnie pod nadzorem tejże Policji, ale także Sanepidu, służb nadzorczych ochrony środowiska Gminy i Starostwa. Podstawy prawne ich nadzoru nad nadmiernym( ciągle to podkreślam) podałem poprzednio â temat âźEwangelizacja o świcieâ. Czy widzisz jakieś dziury w moim rozumowaniu? Dzwonimy dalej? Pyclik
PS. Nie bardzo widzę powód, dla którego określasz jako przesadę moje twierdzenie, że dzisiaj, za parę złotych, wieloma technicznymi sposobami można mieć w swoim domu dźwięk dzwonów o dowolnym natężeniu. Ma to jedyny feler: nie będzie zbiorowej, a dla niektórych karnej ewangelizacji.
|
Ważnym wydarzeniem dla Husowa, a zwłaszcza husowskiej parafii był moment gdy ks. proboszcz Julian Bąk poinformował z kościelnej ambony iż poczynił starania zakupu dla naszego kościoła dzwonów.Było to w roku 1948, czyli w trzy lata po zakończeniu wojny. Wprawdzie obok starego kościoła stała drewniana dzwonnica, ale bez dzwonów. Niemiecki okupant zarekwirował poprzednie kościelne dzwony, które jako kruszec potrzebne mu były do produkcji pocisków którymi niemiecka armia strzelała do nas Polaków. W czasie okupacji rekwirowanie dzwonów było zjawiskiem powszechnym. Niektóre parafie zdołały ukryć dzwony przed okupantem. Stara husowska dzwonnica nie była niestety w dobrym stanie technicznym. Czas zrobił swoje. Trzeba było wybudować w jej miejsce nową, solidną, o stalowej konstrukcji. Tego zadania podjął sie człowiek "złota rączka" Wacław Wrona, syn Wojciecha, o którym wspominałem w poprzednich odcinkach wspominając swoje "Pastusze lata." Istotnie, Wacław był człowiekiem technicznie uzdolnionym. Ks. Bąk znał jego umiejętności zlecając mu różne prace związane z kościołem. W tamtych latach Wacław był cenionym husowskim fachowcem-ślusarzem. Połowę swojego drewnianego domu przeznaczył na warsztat. Jako młody chłopiec często zachodziłem do niego i obserwowałem jego ciekawą pracę. W niedługim czasie stanęła nowa dzwonnica. Było to ważne dla husowian przeżycie usłyszeć znowu dźwięk dzwonów po okresie wojennej zawieruchy. Ówczesny husowski kościelny Szczepan Bembenik, nasz nie daleki sąsiad, na pół godziny przed każdą Mszą św. przypominał nimi że czas wychodzić z domu, tym którzy chcą w niej uczestniczyć. Był również zwyczaj bicia w dzwony, gdy kondukt pogrzebowy z ciałem zmarłego zbliżał się do husowskiego kościoła.
|
Dam sobie głowe obciąć że nikt z was nie wie nic o trollach , aby to zmienić zamieszczam kilka informacji : Np.Norweska tradycja ludowa odwołuję się do najrozmaitszych nadnaturalnych istot. I najbardziej "skandynawskie" z nich są trolle, które miały pojawić się w Norwegii pod koniec ostatniego zlodowacenia.Trolle mieszkają w ponurych lasach , oświetlonych światłem księżyca jeziorach, głębokich fiordach, na ośnieżonych szczytach i w huczących wodospadach.Jeżeli na trolla padnie promyk słonca, ginie, zamieniając sie w kamień. Trolle przybierają najrozmaitsze kształty i rozmiary, niektóre są duże, inne małe, ale prawie wszytskie mają po cztery palce u rąk i nóg oraz długie haczykowate nosy i ogonki zakończone pędzelkiem włosów.Niektóre mają po kilka głów, a na każdej od jednego do trzech oczu (brzmi strasznie ). Wraz z postępem chrześcijaństwa, wtedy gdy cała mitologia została przesunięta w folklor, właściwie wszystkie nadnaturalne stworzenia uzyskały miano trolli właśnie (stąd można znaleźć identyczne opowieści, które różnią się praktycznie jedynie tym, iż w pierwszej głównym bohaterem jest karzeł - dvergr, a drugiej - już troll). Wreszcie przedrostek "troll" znaczy w skandynawii tyle co "magiczny" - nic więc dziwnego że jest to kolektywne określenie na magiczne istoty. Uważa się, że trolle mogą żyć po kilkaset lat i że to ich dziełem był młot Thora i włócznia Odyna.Uważa sie też, że mają skłonność do dokuczania kozłom i nie znoszą dźwięku dzwonów kościelnych.Wiadomo, że łatwo wpadają w złość, ale na ogół są życzliwie nastwione do ludzi, którzy ich nie niepokoją. Jedną z norweskich bożonarodzeniowych tradycji jest zostawianie, w podzięce za wszytskie błogosławieństwa, miseczki owsianki dla nisse-gnoma/trolla, który w przeszłości przynosił rolnikom powodzenie. Norweskie dzieci straszy sie trollami, ...jak bedziesz niegrzeczny to przyjdą po ciebie trolle ... lub też dosłownie ...jak nie umyjesz zębów, to zamieszkaja w nich trolle... Dzieci straszy się też "Kariusem i Baktusem" autorstwa Thorbjørna Egnera Jest to bajka, którą zna chyba każde dziecko w Sakndynawii, a także dzieci z Niemiec. Mówi o dwóch braciach Kariusie i Baktusie, którzy mieszkają w zębach chłopca o imieniu Jens.A ponieważ Jens nie lubi myć zębów, mieszka im się tam dobrze do czasu... Stworki te wyglądaja tak http://home.online.no/~groennsl/kariusbaktus/I co ciekawe Norwegowie nazywaja ich: to små tanntroll -czyli dwa trolle ( dosłownie zębowe) mieszkające w zębie
|
hehe gdyby postawili ten kosciol to przylacze sie do dyskusji o pobudce za pomocą dzwonow koscielnych, bo na razie ta czesc miasta gdzie mieszkam ja jest wolna od tych dzwiekow a tak poza tym: nie wierzę...
|
Kiedy milkły kościelne dzwony, rozlegał się dźwięk kołatek. Obyczaj ten był okazja do urządzania psot. Młodzież biegała po mieście z grzechotkami, hałasując i strasząc przechodniów. Do dziś zachował się zwyczaj obdarowywania dzieci w Wielkim Tygodniu grzechotkami
|
Co tu dużo mówić... ... Najlepsza kapela grająca muzykę celtycką/irlandzką... (jak zwał tak zwał) w każdym razie debeściacka... i w dodatku polska, na razie w dorobku mają tylko jedną płytę, która się "Rockhill" zowie... a teraz krótki opisik.. ;> Beltaini porywa, od pierwszego utworu, gdzie czujemy nastrój pogańskiego święta płodności, tytułowego Beltaine... starożytne święto celtyckie, w którym światy się przenikają, gdzie najdrobniejszą częścią naszego ciała czujemy starożytną moc i siłę Ziemy, przepływającą przez nas... czujemy pewien niepokój, podekscytowanie... która w końcu wybucha w kolejnym utworze skocznym reelem, dzikim tańcu wokół wielkich ognisk na wzgórzach... ... następnie, w kolejnych utworach, przemierzamy zielone, nastrojowe wrzosowiska, łaki, doliny... wsłuchując sie w melancholijne ballady, śpiwewane przez piękne niewiasty ze szmaragdowej wyspy... By w końcu wkroczyć do zapełnionej karczmy, gdzie skoczna melodia fletów, skrzypiec, boudhranów i zapach ciemnego guinessa porywają nas do tańca, skocznego tańca z Irlandią... Na samym końcu powracamy do domu, przy wschodzie słońca czujemy zmęczenie... najwyższa pora wracać... choć tak naprawdę nie wracamy... zabieramy w końcu ze sobą to, co przeżyliśmy... dźwięki kościelnych dzwonów rozganiają mroki nocy... świat budzi się do życia... przyroda zatoczyła krąg... a będzie tak zataczać w nieskończoność... ...Taka jest płyta Beltaine "Rockhill"... płyta, dzięki której na chwilę oderwiemy się od szarej rzeczywistości... by myślami polecieć w dal... na północny zachód... zachód zielony, jak włosy syreny o świcie...  Bo przecież każdy z nas ma w sercu mały kawałek zielonej Irlandii... i tęsknimy za nim... Prawda?
|
Dziadka od strony ojca nie znalam. Dziwna tajemnica spowijala okolicznosci jego smierci, dorosli rozmwaili szeptem, sprzedawano mi niejasna wersje, ze "przyszli po niego", skoro w czasie II wojny rozumialam, ze Niemcy. Po 80 roku dowiedzialam sie, ze przyszli po niego Rosjanie. Zginal w Katyniu. Bylam zla na doroslych o to klamstwo-nieklamstwo i zniesmaczona poczynianiami mojego ojca, kotry w latach 90-tych zaanagazowal sie po szyje w dzialalnosc Zwiazku Rodzin Katynskich. Kregi arcy-bogojczyzniane (ojciec na bakier z Kosciolem) msze ku czci i sztandary. Dopiero potem uszanowalam te jego gleboka potrzebe psychiczna, jego i jego siostry, obojga osieroconych we wczesnym dziecinstwie. Przez tyle lat nie wolno im bylo nawet mowic o ojcu. Teraz oplakiwali go publicznie, odprawiali zalobe przy biciu dzwonow i dzwiekach salw honorowych. Babcia od tego dziadka... Jakas strasznie poplatana historia a la Mniszkowna, uboga sierota, straszliwy, niewybaczalny mezalians (dziadek oficer). Przeklenstwo rodziny.. I wojenny koszmar wdowy z dwojka malenkich dzieci. No w kazdym razie babcia, jak Mickiewicz, jedna taka wiosne miala w zyciu (dokladnie kilka przedwojennych lat u boku meza) i zaliczyla sie do grona tych pokonanych przez zycie, o smutnych oczach i wiecznych pretensjach do losu. Chrakter miala trudny i aspiracje w powojennej biedze do przewojennej panskosci. Nie wiem, jaka byla. Widzialam ja tylko oczami matki, kotra z nia darla koty przez cale zycie. Nie znosily sie nawzajem a ja nie lubilam, wizyt u niej. W jej domu pachnialo koscielna kruchta, wszystko bylo obce i zimne. Kochalam natomiast calym sercem i dusza babcie od strony mojej matki, dawala mi milosc bezwarunkowa, ktorej nie potrafila dac matka, szyla ubranka dla lalek, pieknie spiewala i piekla cudowne ciasta. Dopiero jak doroslam, zaczelam widziec jej wady, mialomiasteczkowosc, nietoleracje, upor... Gasala po cichu w domu starcow, nie mogac pogodzic sie z alkolholizmem i awanturami mojej matki. Bezbrzeznie smutna historia, jako ze panie takich nei lubia, urwe w tym momencie. Dziadek, jej maz, byl chlopem z chlopow, kotry dzieki wyksztalceniu awansowal na przedwojennego urzednika, ale chlopem pozostal, madrym,upartym, nieustepliwym, przywazanym do ziemi, czyli swojego ogrodu i obojetnym na zgielk swiata. Zgasl tez cicho i spokojnie, kiedy dziadkowie przeprowadzili sie do miasta. Cos, co wydawalo sie wobec ich wieku decyzja najrozsadniejsza, debralo mu radosc i wole zycia, choc dalej rozgarnial lopata wilogotna ziemie na dzialce moich rodzicow. Moi dziadkowie... Nie ma ich juz. Nie ma mojej matki. Nie ma ciotki, nie ma kuzynki... To taka rodzina, w ktrorej nie rodza sie dzieci. Coz, bywa i tak. Heya, dzieki za ten temat. Ciesze sie, ze moglam uczcic pamiec o dziadkach.
agik dnia Sob Sty 22, 2005 4:50 pm, w całości zmieniany 2 razy
|
ObrazekW trzeciej odsłonie przygód człowiek-pająk będzie musiał zmierzyć się z czterema wrogami. Jego pierwszym wrogiem jest prawdziwy zabójca wujka Bena, Mark Filnt , który zbiegł z więzienia. Podczas ucieczki postanawia ukryć się na obszarze testowania molekularnego reaktora który łączy jego ciało z piaskiem, tworząc Sandmana. Harry Osborne jest przekonany że to Peter zabił jego ojca. Odnajduje lotnie i strój Green Goblina i postanawia go wykorzystać do zemsty na spider-manie. Życie uczuciowe Petera Parkera w tej części jest bardzo burzliwe, decyduje on oświadczyć się M.J. ale w jego życiu pojawia się inna kobieta, Gwen Stacy. Podczas spaceru po parku z M.J. niedaleko nich spada mały meteryt na którym znajduje się symbiot, czarny pochodzący z kosmosu organizm potrzebujący adrenaliny do życia. Peter zabiera go do laboratorium doktora Connorsa, lecz ten ucieka przyczepiając się mu do buta. Kiedy symbiot odkrywa że jego „nosiciel” prowadzi bardzo extremalny tryb życia i będzie w stanie dać mu dużo adrenaliny, postanawia połączyć się ze Spider-manem. Łączy on się ze strojem i zmienia jego kolor na czarny, daje mu dodatkowe moce, kostium jest wtedy o wiele wytrzymalszy i ma zdolność samo regeneracji. Lecz ta fuzja nie wpływa tylko na wygląd, symbiot opanowuje Petera także od zewnątrz, wyzwala w nim negatywne emocje, pobudza chęć zemsty na Sandmanie, o ile w poprzednich częściach człowiek-pająk się tylko bronił, nie próbował zabijać swoich wrogów to teraz staje się bezwzględny, także w życiu służbowym. W akcji zostaje zatrudniony Eddie Brock, rywalizuje on o posadę fotografa spider-mana, tylko że on przedstawia go w niekorzystnym świetle. Peter udowadnia że zdjęcia rywala są preparowane, przez co Eddie traci prace. Spider-man widzi swoją negatyw zmianę i postanawia skończyć z symbiotem, odkrywa że wyczulony on jest na głośne dźwięki, dostaje się do dzwonu na wieży kościelnej. Odgłos dzwonu zmusza go do opuszczenia Petera. Spada on z wieży wprost na ręce Eddiego który śledził spider-mana. Łączy on od razu ze swoim znalazcą i w wyniku tej fuzji powstaje największy dotychczasowy i najgroźniejszy wróg człowieka-pająka, Venom. Film jest ciekawy, nawiązuje do poprzednich filmów o człowieku-pająku. Mimo wszystko polecam go jednak tylko fanom gatunku, mi nie przypadł do gustu jednak uważam, że zasłuzył na 3 "###" czyli najwyższą ocenę.
|
do gościa
za wikipedią: Szowinizm - ideologia i postawa, które wyrażają się w bezkrytycznym stosunku do własnego narodu, niedostrzeganiu jego wad i przecenianiu zalet, w pogardzie i nienawiści do innych nacji, skrajna forma nacjonalizmu.
Szowinisto??? To chyba na wspak. Mój stosunek do Polaków - bo z polskiej, katolickiej rodziny pochodzę - mój stosunek do tego narodu jest bardzo, bardzo krytyczny. Powinniście to sobie wreszcie - chłopki roztropki - uświadomić, że nie trzeba zaraz być żydem, żeby nie-postrzegać POLACTWA w kolorowych barwach. Tak bardzo krytyczny, że... no właśnie - prywatnie dokonuję kategorycznego podziału na Polaków i polactwo (polactwo-robactwo...rozumiesz). Nie przyznaję się do takiego ziomkostwa (tutaj mogę wymienić szereg incydentów z życia wziętych - nie mających nic wspólnego z żydami) Jak dla mnie polactwo nie jest tożsame z polskością. Ta parszywa mutacja wykluła się w carskich pokojach, a bolszewizm tylko ją dopracował. Także szczytem bezczelności, wręcz o jakiś kabaretowy skecz zakrawa, kiedy polaczek śmie poddawać w wątpliwość pochodzenie Polaka - nie tylko, że z urodzenia, ale - co najistotniejsze - mentalnie zakorzenionego w honorowych, sławnych polskich tradycjach, które azjatyckiemu polactwu są całkowicie obce. Ta wasza na każdym kroku obsesja tajenia prawdy przed publiką(zwłaszcza bolesnej). Zamiatanie faktów pod dywan. Traktowanie obywateli po bizantyjsku, z pogardą dla ich inteligencji - bynajmniej nie podmiotowo. W geostrategii skłanianie się ku Wschodowi - a instynktowna nieufność wobec Zachodu itd itd... Może kiedyś ktoś opracuje wyczerpujące zestawienie cech charakteryzujących tą waszą endecko-polacką nację. W każdym bądź razie niewiele znajdzie się tam z charakteru tej Polski, na którą tak lubicie się powoływać - czyli Polski przez wieki otwartej na Żydów, tolerancyjnej (czasami bardziej niż sama Europa). Wy - to ta antysemicko rozgdakana ciemna prowincja - licha moralnie, taplająca się w ordynarnej hipokryzji (często pod dźwięk kościelnych dzwonów). Banda sługusów (tym, kto akurat więcej wepchnie w te wasze kmiecie rozwarte mordy). Chciwa, zawistna - znowu: czy trzeba być żydem żeby poznać to na własnej skórze? Kult przeciętniactwa, wieczne równanie (jebanie) w dół, nepotyzm, kolesiostwo złodziejstwo, kopanie dołków, ten wieczny chłopski fetysz mamony za którą własną matkę by jeden z drugim sprzedał. Żydzi, ani nikt inny nie musi Polski z zewnątrz obsrywać, bo ona jest już wystarczająco zasrana przez samo polactwo. Chory kraj, w którym "prawdziwych patriotów" można poznać po tym, że na widok capiącego gówna zamiotą je pod dywan, psikną odświeżaczem powietrza i będą wmawiać, że jest cudnie a w powietrzu unoszą się najsłodsze aromaty.
|
witam serdecznie, chcialabym zapytac na czym polega ta metoda i jak nalezy pieska jej uczyc; czy znacie jakies skuteczne metody oduczenia psa gwaltownego szczekania na obcych oraz takiego tez reagowania na dzwiek dzwonow koscielnych...bardzo prosze o pomoc...
|
www.o2.plNiedziela [14.09.2008, 1:42] Joanna Senyszyn: Katolicka większość ma poglądy antyklerykalne. Bardzo je szanujemy. Wiara, a nawet religijność nie mają nic wspólnego z klerykalizmem. Polacy, wyjąwszy radiomaryjnych, chcą żyć w państwie neutralnym światopoglądowo. Nie chcą świętych krów ani świętych księży. Zwłaszcza że coraz częściej się okazuje, iż duchowni są większymi grzesznikami niż świeccy. Marta Wawrzyn ALBO SĄ DOWODY ALBO NIE! "Nie da się eksperymentalnie udowodnić istnienie boga" (Trzeba, jak zwykle, uwierzyć - doprowadzić się, dzięki ogłupiaczom-trucicielom, ich zaleceniom, do stanu ogłupienia-obłąkania - a następnie uznać ten stan za dowód łaski - istnienia - bóstwa… W ten sposób można „udowodnić” istnienie wszystkich bóstw, wszystkiego...) – Oto kolejny argument-sposób na kontynuowanie swojej działalności przez pasożytniczych ogłupiaczy. Zaprzeczając jednocześnie podstawowym tezom swojej organizacji, której członkowie twierdzą, że ich bóstwo dało już tysiące dowodów swojego istnienia. A ja domagam się tylko naukowego udokumentowania tylko jednego takiego przypadku... 11. RELIGIA A NAUKA: http://www.wolnyswiat.pl/11h4.htmlwww.interia.pl02.09.2008 r. 60 TYS. EURO ODSZKODOWANIA ZA DZWONY KOŚCIELNE 60 tys. euro odszkodowania za zbyt głośne i częste bicie kościelnych dzwonów musi zapłacić parafia z okolic Genui na północy Włoch nauczycielce, która 23 lata prowadziła sądową batalię. O wyroku sądu pisze we wtorek dziennik "La Repubblica". Sąd podkreślił, że kobiecie, mieszkającej w pobliżu parafii pod wezwaniem Madonna del Carmine w miejscowości Lavagna, należy się zadośćuczynienie z powodu poniesionych strat fizycznych i moralnych. Wysokość odszkodowania uwzględnia również to, jak długo nauczycielka narażona była na tę uciążliwość. Dzwony - podkreśla się - biły nie tylko zbyt często i intensywnie, lecz przede wszystkim ich bicie przekraczało dopuszczalne normy hałasu. Zgodnie z wyrokiem zasądzoną kwotę ma zapłacić parafia oraz jej proboszcz. Do sumy 60 tysięcy euro dodano także koszty postępowania sądowego w wys. 8500 euro. Ponadto sąd nakazał parafii obniżenie poziomu dźwięku dzwonów, a także ograniczenie ich użycia do mszy oraz podczas świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Gazeta informuje, że decydujące w tym wyjątkowo długim procesie okazały się zeznania świadków, którzy powiedzieli, że właśnie z powodu głośnych dzwonów nie odwiedzają mieszkającej koło kościoła kobiety. INTERIA.PL/PAP
|
Trolle powiadasz... Np.Norweska tradycja ludowa odwołuję się do najrozmaitszych nadnaturalnych istot. I najbardziej "skandynawskie" z nich są trolle, które miały pojawić się w Norwegii pod koniec ostatniego zlodowacenia.Trolle mieszkają w ponurych lasach , oświetlonych światłem księżyca jeziorach, głębokich fiordach, na ośnieżonych szczytach i w huczących wodospadach.Jeżeli na trolla padnie promyk słonca, ginie, zamieniając sie w kamień. Trolle przybierają najrozmaitsze kształty i rozmiary, niektóre są duże, inne małe, ale prawie wszytskie mają po cztery palce u rąk i nóg oraz długie haczykowate nosy i ogonki zakończone pędzelkiem włosów.Niektóre mają po kilka głów, a na każdej od jednego do trzech oczu (brzmi strasznie ). Uważa się, że trolle mogą żyć po kilkaset lat i że to ich dziełem był młot Thora i włócznia Odyna.Uważa sie też, że mają skłonność do dokuczania kozłom i nie znoszą dźwięku dzwonów kościelnych.Wiadomo, że łatwo wpadają w złość, ale na ogół są życzliwie nastwione do ludzi, którzy ich nie niepokoją. Jedną z norweskich bożonarodzeniowych tradycji jest zostawianie, w podzięce za wszytskie błogosławieństwa, miseczki owsianki dla nisse-gnoma/trolla, który w przeszłości przynosił rolnikom powodzenie. Norweskie dzieci straszy sie trollami, ...jak bedziesz niegrzeczny to przyjdą po ciebie trolle ... lub też dosłownie ...jak nie umyjesz zębów, to zamieszkaja w nich trolle... Dzieci straszy się też "Kariusem i Baktusem" autorstwa Thorbjørna Egnera Jest to bajka, którą zna chyba każde dziecko w Sakndynawii, a także dzieci z Niemiec. Mówi o dwóch braciach Kariusie i Baktusie, którzy mieszkają w zębach chłopca o imieniu Jens.A ponieważ Jens nie lubi myć zębów, mieszka im się tam dobrze do czasu... Stworki te wyglądaja tak http://home.online.no/~groennsl/kariusbaktus/I co ciekawe Norwegowie nazywaja ich: to små tanntroll -czyli dwa trolle ( dosłownie zębowe) mieszkające w zębie I pare innych informacji i zdjęć ale to już po niemiecku : http://de.wikipedia.org/wiki/Troll_%28Mythologie%29
|
ZWIASTUN W trzecie odsłonie przygód człowiek-pająk będzie musiał zmierzyć się z czterema wrogami. Jego pierwszym wrogiem jest prawdziwy zabójca wujka Bena, Mark Filnt , który zbiegł z więzienia. Podczas ucieczki postanawia ukryć się na obszarze testowania molekularnego reaktora który łączy jego ciało z piaskiem, tworząc Sandmana. Harry Osborne jest przekonany że to Peter zabił jego ojca. Odnajduje lotnie i strój Green Goblina i postanawia go wykorzystać do zemsty na spider-manie. Życie uczuciowe Petera Parkera w tej części jest bardzo burzliwe, decyduje on oświadczyć się M.J. ale w jego życiu pojawia się inna kobieta, Gwen Stacy. Podczas spaceru po parku z M.J. niedaleko nich spada mały meteryt na którym znajduje się symbiot, czarny pochodzący z kosmosu organizm potrzebujący adrenaliny do życia. Peter zabiera go do laboratorium doktora Connorsa, lecz ten ucieka przyczepiając się mu do buta. Kiedy symbiot odkrywa że jego „nosiciel” prowadzi bardzo extremalny tryb życia i będzie w stanie dać mu dużo adrenaliny, postanawia połączyć się ze Spider-manem. Łączy on się ze strojem i zmienia jego kolor na czarny, daje mu dodatkowe moce, kostium jest wtedy o wiele wytrzymalszy i ma zdolność samo regeneracji. Lecz ta fuzja nie wpływa tylko na wygląd, symbiot opanowuje Petera także od zewnątrz, wyzwala w nim negatywne emocje, pobudza chęć zemsty na Sandmanie, o ile w poprzednich częściach człowiek-pająk się tylko bronił, nie próbował zabijać swoich wrogów to teraz staje się bezwzględny, także w życiu służbowym. W redakcji zostaje zatrudniony Eddie Brock, rywalizuje on o posadę fotografa spider-mana, tylko że on przedstawia go w niekorzystnym świetle. Peter udowadnia że zdjęcia rywala są preparowane, przez co Eddie traci prace. Spider-man widzi swoją negatyw zmianę i postanawia skończyć z symbiotem, odkrywa że wyczulony on jest na głośne dźwięki, dostaje się do dzwonu na wieży kościelnej. Odgłos dzwonu zmusza go do opuszczenia Petera. Spada on z wieży wprost na ręce Eddiego który śledził spider-mana. Łączy on od razu ze swoim znalazcą i w wyniku tej fuzji powstaje największy dotychczasowy i najgroźniejszy wróg człowieka-pająka, Venom. GALERIA
|
Witam !. Wiem, że istnieją różne dodatki, "dźwiękowe" tak, np. Voytas wydał dodatki z dźwiękami natury. Ja szukam dźwięków miasta (dźwięk samochodów, dzwonów kościelnych, ogólne taki gwar miejski) czy takie coś istnieje ? Bo na polskich stronach na pewno nie ma.
|
Zainteresowanym moją plytą wyjaśniam, że nie wysylam żadnych kopii - zlożylem ją z wasnych plyt na wlasny użytek. Każdy na pewno w swoich zbiorach znajdzie jakieś dobrze zrealizowane plyty. Ja zrobiłem sobie testową ze swoich płyt: 1. DZWONY KOŚCIELNE Z GĂśTESLOHER 2. SONATORI DE LA GIOIOSA MARCA - ANTONIO VIVALDI - ZIMA
3. ANDREAS VOLLENWEIDER - CAVERNA MAGICA - fragment 1
4. MIKE OLDFIELD - OCEANIA
5. JETHRO TULL - SKATING AWAY ON A THIN ICE OF A NEW DAY
6. ERIC CLAPTON - HEY HEY ("unlpugged")
7. ERIC CLAPTON & B.B. KING - WORRIED LIFE BLUES
8. VAN MORRISON - BOFFYFLOW AND SPIKE
9. FLEETWOOD MAC - EVERYWHERE
10. THOMAS FINK TRIO & SANDY LOMAX - A FOGGY DAY
11. KING CRIMSON - THE SHELTERING SKY
12. KING CRIMSON - CIRCUS
13. MADONNA - FROZEN
14. LIVINGSTON TAYLOR - ISN'T SHE LOVELY
15. MARLA GLEN - THE COST OF FREEDOM
16. THE YURI HONING TRIO - WALKING ON THE MOON
17. THE O-ZONE PERCUSSION GROUP - JAZZ VARIANTS
Na co zwracać uwagę przy odsłuchu:
1. Wiadomo. Na kiepskim sprzęcie brzmią jakby zza kotary lub płasko jak z kartki papieru.
2. Dużo instrumentów smyczkowych wyraźnie pogrupowanych - lokalizacje, szczegóły. Słychać, co to jest "forte" orkiestry
3. Na początku kroki w jaskini - chodzą po ŻWIRZE - jak mało wysokich to po trocinach a jak za dużo to po szkle. Potem mały bębenek - wybrzmiewa krótko i większy - dłużej. Potem harfa i inne instrumenty.
4. Głęboki i niski bas, inne instrumenty - ogólna rozdzielczość.
5. Na początku dźwięk łyżeczki i porcelanowej filiżanki odkładanej na porcelanowy spodek. Potem gitara akustyczna i wokal, potem więcej instrumentów - nie powinny tłumić gitary i siebie nawzajem. Słychać, że gitara ma pudło drewniane które rezonuje.
6. 2 gitary akustyczne i wokal - powinny grać razem a głos słychać z lekkim pogłosem sali.
7. 2 głosy, 2 gitary elektryczne - ogólna rozdzielczość i czystość.
8. 2 gitary elektryczne, skrzypce, trochę innych instrumentów - jak jest źle to słychać hałas bez szczegółów.
9. Głos wokalistki - jak jest kiepsko to ona towarzyszy zespołowi, na dobrym sprzęcie jest wyraźnie na pierwszym planie a zespół gra dla niej w tle.
10. Zespół jazzowy - ogólna rozdzielczość, wysoki wokal i ładnie grający kontrabas.
11. Po kilkunastu taktach wchodzi syntezator z "piskiem" - nie powinien maskować innych instrumentów, każdy ma być łatwo rozróżnialny.
12. Kilka instrumentów - każdy coś sobie "rzeźbi" - powinno się dać śledzić dowolny instrument. Jak jest źle to słychać tylko hałas Gitara solowa nie powinna maskować wokalisty .
13. Ogólne brzmienie i analityczność. Jak sprzęt źle odtwarza wysokie tony to nagranie nieprzyjemnie syczy.
14. Głos (gwizd nie może "szeleścić"), instrumenty akustyczne, rozdzielczość, analityczność.
15. Rozdzielczość i analityczność, głos wokalistki - pierwsze "EJ" przenika "do głębi" ale nie ma prawa zachrypieć.
16. Zespół jazzowy akustyczny - analityczność, brzmienie instrumentów (perkusja) - saksofon powinien mieć "oddech" i "drapieżność.
17. Tylko instrumenty perkusyjne - rozdzielczość, czystość. Bęben basowy w 1'35" daje efekt "trzęsienia ziemi" przy mocy wzmacniacza 2,5W !!!
| jak sie tworzy porzadna plyte testowa, czy warto wrzucac na nia tony i | zmieniac kanaly ?? | a moze jest gdzies w sieci jakas tronka o tym ? | z gory dzieki
| -- | -=< SwietY =-
|
dobra spoko nic nie będę palił to tak w sensie że mi się nie podobało pisanie o takich kreaturach...
to tylko taki relatywizm w sytuacji dwuznacznej, kiedyś to zdjęcie napotkałem gdy pisałem 'rozkrok' i zaintrygowało mnie. bo przecież z jednej strony sytuacja piękna zbieranie na łące kwiatów a z drugiej strony ochydztwo czarnego mundury złowróżbne fatum funkcyjnego spod trupiej czaszki człowieka, ślepego idealnego obywatela bez skrupułów co humanitarnie i szybko polecił przeprowadzać eksperymenty z nowymi metodami masowego uśmiercania więźniów auschwitz birkenau. a nie o więźniów mu chodziło, on dbał o zdrowie psychiczne ssmanów. sam wcześniej był świadkiem egzekucji przeprowadzanej przez ss-einsatzkommando na wschodzie. na widok rozstrzeliwanych nad rowem kobiet, starców i dzieci himmler zasłabł. bo przecież był wrażliwy ten założyciel dachau którego żaden system totalitarny by się nie powstydził. ale to już anachronizm gdy pojawiłby się poraz ftury doskonały urzędnik z iście orwellowskiej wizji to stałby się bardziej subtelny mimo że miałby umiłowanie do tradycyj. generalnie to nawet nie o nim pisałem a raczej o tzw. masowym pojmowaniu, masowych gustach które powodują to że masowość i zatracenie indywidualizmu poprzez ujednolicenia choćby wynikłe z pojmowania staje się pożywką do skrajnych postaw bo kiedy rozum śpi budzą się potwory, mógłbym rzec za francisco goyą. społeczeństwo samo powoduję takie twory przy sprzyjających warunkach bo łatwość pojmowania jest znacznie bardziej wygodna, ujednolicenie czyni nas podobnym sobie, na krok niemozna się różnić. ladujemy w upodobnieniach gustów, kultury i sztuki a kończymy na pojmowaniu jednorako boga. dobro i pozorna bezinteresowność, konsumpcja staję się wykładnią dobrego smaku i wartości jednostki. wszystko ulega ocenie w swojej użyteczności, we względach tego co posiada, jeżeli nic nie posiada staję się nieużyteczne, ląduję na samym dnie tzw. łancucha pokarmowego ...
to przyświecało mi pisząc tą dość trudną w odbiorze biedermeierowską apoteozę postępu ;)
No a kasa cóż , uspokój się i przeczekaj jak wejdziemy do UE dostaniesz 95 zamiast 400 a chleb będzie po jeden EU.
jedną z najdroższych w europie, koszta ponoć są za durze a socjalne świadczenia za wysokie. nigdzie w europie żadne państwo jako świadczyciel nie wydaję tyle jak nasze na świadczenia... tak więc według tęgich umysłów 95 to za dużo utną do połowy, to wystarczy z pewnością tylko nikt niewie na co hehe :) Napisz coś wesołego i to sprzedaj! pio
cały czas piszę wesołe rzeczy, mój kumpel kontestator kiedyś śpiewał tak mamy dresy w pasy i drewniane adidasy, życie sobie wesoło płynie, raz na rożnie raz w kominie hop siup, cosik koło tego ;) ja pit nie jestem od tego by pisać wesoło lub smutno. ze sztuką niema tak łatwo, co prawda są specjalizację ale ja nieuznaję owego stanu. bo widzisz życie nie jest radosne ani smutne zawiera obydwa elementa a twórca dobrze jest jak ma wzgląd na obydwie z rzeczy poprzez swoją wrażliwość. jest przeciesz po części jak papierek lakmusowy ;) to co piszę nie sprzedaje bo to jest za darmo, a co namaluję to owszem tak. ale widzisz te radosne kolory, kolory tęczy ni jak mają się ni w ząb do zafajdanego żywota tych, co mogłoby wskazywać ich wykształcenie i wrażliwość na takzwaną elitę. no cóż może ich dzieci lub dzieci dopiero ich dzieci bo to pokolenie jest za drutów zarówno mentalnie jak werbalnie gusta są ujednolicone tak pewne i przewidywalnie jak amen w pacierzu lub równie puste co dzwon na wieży kościelnej mimo że donośny w swoim dźwięku ...
Pozdrawiam Ciebie cieplutko spod zachmurzonego nieba w zamościu :)
tęczowa
atma
|
|